No niestety - będzie ich myślę coraz więcej, bo to miejsce coraz mniej będzie DI, a coraz bardziej Dziennikiem.pl...
Witam.
Źródłem tych informacji jest sama zainteresowana strona - nie zostały podane (przynajmniej w tym artykule),czy i przez jaką firmę zbierano dane - czy są to po prostu statystyki wejść na serwery - a wejście nie zawsze oznacza zainteresowanie.(Wchodząc na stronę i nawet ładując 1-2 artykuły nie muszę być automatycznie zainteresowany tą tematyką).
A statystykami zawsze można łatwo manipulować, o czym szanowny przedpiszca jako zainteresowany zapewnie wie.
regular guest - myślę, że jeżeli przestaniesz wchodzić na ten portal, DI zapłacze... nie bardzo.
Statystyka jest ciekawa. Kościół zaczyna coraz bardziej wkraczać w strefę internetu i również jest jego użytkownikiem. Informacje na ten temat interesują wielu czytelników i dobrze, że DI nie ignoruje takich rzeczy.
Ok,tym razem ja się pokalam nieczytaniem ze zrozumieniem :)
Jeżeli podawane są dane typu wiek ,wykształcenie i płeć,to zapewne jest to tzw. grupa reprezentatywna.
Co do artykułu: Internet jest wygodnym medium - klikasz i voila : korzystasz z treści. Jest łatwiejsze dojście do wiernych,więc czemu z tego nie skorzystać. Naturalna kolej rzeczy.
Oczywiście że tak. Kościół będzie wtykał swoje brudne łapy wszędzie gdzie się da. Zawsze to robił. Cóż, na świecie są 2 najlepsze biznesy. Polityka i religia. Od tysięcy lat nic się nie zmieniło :-D
Cóż, tak długo jak mi nie zawraca gitary, jest OK. W końcu każdy z nas może wierzyć w jakie bzdury tylko chce.
Pewnie, że nikt nie zapłacze. Po prostu denerwuje mnie już wpływ kościoła na wszelkie media, nawet tak neutralne zdawałoby się, jak DI.
TVP1, Program 1. Polskiego Radia - całkiem opanowane. A o sprawach masowego pedofilstwa jak w Irlandii przez siostry zakonne i w Niemczech przez jezuitów, jakoś cicho sza. Ale takie statystyki - baaardzo ważny temat.
Nie twierdzę przy tym, żeby Dziennik Internautów zajmował się sprawami pedofilstwa. Po prostu darujcie sobie jakiekolwiek religijne wstawki. Przecież każdy zainteresowany wie, że są katolickie strony, nie potrzebują dodatkowej reklamy.
A mnie irytuje nazywanie słowem "religijne/religijny" czegoś co należy tylko do jednej religii. Gdyby artykuł dotyczył wszystkich religii na świecie bądź w Polsce to mógłby się tak nazywać i nawet byłby całkiem to interesujący artykuł. To natomiast nie jest artykuł o religiach tylko o kościele katolickim, z zaznaczeniem co można z niego znaleźć w sieci - zupełnie jakby poza nim żadnych innych religii w ogóle nie było... I dlatego jeżeli już "koniecznie" musi tu być o tym, to niech się to nazywa "kościół katolicki w sieci".
To samo zjawisko można znaleźć w różnych gazetach. Mamy np. dział "strona o religii", a tam zawsze tylko i wyłącznie kościół katolicki. A przecież w naszym kraju jeszcze mieszkają prawosławni, luteranie, świadkowie jehowy, adwentyści dnia siódmego i zielonoświątkowcy (to podobno nie całkiem to samo), muzułmanie, członkowie wyznania mojżeszowego, buddyści i hinduiści. I pewnie jeszcze jacyś inni, których nie wymieniłem...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.