"Przepis wydaje się więc martwy"..
Niezupełnie. Przepis wydaje się być do wykorzystania ,rzekłbym, "przy bardziej sprzyjających warunkach" oczywiście dla w/w organizacji - jednym słowem lepiej mieć prawo o paragrafach sprzecznych względem siebie,niż pozbawiać się łatwego zarobku w przyszłości pod płaszczykiem ochrony czyichś bliżej nie ustalonych interesów. A tutaj istniało ryzyko społecznej debaty,co im nie jest na rękę. To tak jak swego czasu u nas bodajże mpaa wykryła nielegalny soft na kompach policji,po czym temat został zakopany jak kocie bobki w piasku.
To tak z ciekawości. Skoro prawo naszego kraju pozwala mi zrobić kopię zapasową na użytek własny to czy w takim razie nie mogę pozwać firmy jeżeli ta mi wykonanie tej kopi utrudnia na wszelkie możliwe sposoby ? :-D
Przydała by się opinia jakiegoś prawnika w tej sprawie.
Pewnie tak, tylko o ile antypirackie organizacje oskarżą Cię o straty powiedzmy 40mln Polaków x 100zł za grę = 4 mld strat za to, że udostępniłeś tę grę w sieci, to Ty co najwyżej dostaniesz nową płytę jak stara już nie będzie się nadawała do odczytu, albo w ramach kopii.
I nie zdiwię się jeśli za jakiś czas firmy zaczną przy każdej grze dawać dwie płytki - orginał i kopię. I tak będziesz miał jeden numer seryjny potrzebny do uruchomienia gry a przez neta będą sprawdzać czy masz do tego prawo. Tak jak już z muzyką kombinują (DRM) że mogą określić ile kopii możesz zrobić.
Dlatego nie kupuję nic z nalepką DRM. Skoro kupuję płytę z muzyką to chce mieć ją w wieży w domu. Chce ją mieć na kompie. Chce ją mieć w samochodzie. NIE CHCE jej taszczyć ze sobą. Więc do samochodu i na komp leci MP3 a do wieży oryginał.
Poza tym czemu mają mnie oskarżyć ? Prawo zezwala mi na zrobienie kopi zapasowej. Nie mam zamiaru jej nigdzie udostępniać.
Co do sprawdzania klucza to nie mam nic przeciw. I tak większość gier jakie kupuje (nie licząc cRPG) kupuję głównie dla rozgrywki sieciowej.
Irytują mnie tylko takie sytuacje jak np przy Dragon Age. Człowiek zapłacił za grę, zapłacił za dodatek. Teraz człowiek ten nie ma dostępu do sieci z jakiegoś powodu i... nie może wczytać zapisanej gry bo ta nie sprawdziła czy dodatki są kupione. Mogę rozpocząć nową grę jeżeli wyłączę te dodatki.
A piraci grają bez żadnych utrudnień.
Więc ? Powiem wam że niektóre pomysły idiotów którzy wydają gry aż się proszą o zaaplikowanie cracka DO GRY ORYGINALNEJ. Bo wtedy płyta może leżeć sobie w pudełku, gra nie robi problemów z uruchomieniem a multiplayer też chodzi bo tam tylko klucz sprawdzają.
No właśnie. Mam grę zabezpieczoną SecuROM'em, który upiera się, że mam zainstalowany program do emulacji cd-rom'u (nie mam) i w efekcie nie pozwala mi uruchomić gry legalnie kupionej w sklepie. Już raz odinstalowałem to cholerstwo, ale się wgrało znowu. Jak mi się jeszcze parę razy pojawi na ekranie napis że nie mogę pograć, to sobie po prostu pobiorę grę z torrentów. Tylko za co ja zapłaciłem?
(Szkoda, że tu chociaż przez 10 minut nie można edytować komentarza).
Mam drugą grę, która ma jeszcze potężniejsze zabezpieczenia. Ta tworzy na dysku zaszyfrowane pliki, których z poziomu Windows ani nie można odczytać ani usunąć. Pliki te zostają nawet po deinstalacji gry i w ogóle zwyczajny użytkownik nie ma możliwości ich wykasowania (ja swoje skasowałem spod linuxa). Do kompletu owa gra tworzy również zaszyfrowane pliki w rejestrze, których też ani nie można przeczytać ani skasować, a jeśli program antyspyware'owy broni jej dostępu do edycji rejestru (tak było u mnie), to program antypiracki usiłuje się połączyć z internetem i wysłać na mnie powiadomienie o piraceniu. Czyli żeby użyć legalnie kupionego programu to ja muszę wyłączyć zabezpieczenia systemu. - Przecież to jest paranoja...
Sorcerer:
rozumiem Twoją złość... Z przykrością dlatego kolejny raz mówię - trzeba było nie kupować, tylko ściągnąć. O wiele to prostsze, tańsze, a jeszcze problemów jest mniej. Oczywiście szansa na złapanie wirusa wówczas istnieje, ale wystarczy przeskanować zaktualizowanym NODem 32 (najlepszym antywirusem) - też spiraconym na wieczne aktualizacje he he i można grać :). Też wkurza mnie to, że przynajmniej przez 10 minut nie można edytować własnego komentarza - amatorstwo straszne... Niech ktoś ten portal ulepszy.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.