Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~katarmistrz

    Nic nowego nie zawarto w tym raporcie, ale dobrze co jakiś czas przypominać ludziskom w jakim bagnie pływają nasze dzieci. No i co wyniknie z takiego raportu? Pewnie nic jak zwykle.

    14-10-2009, 16:16

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~yethwa

    Polska szkoła jest odzwierciedleniem wszystkiego co sie w polsce dzieje. Jednym slowem TRAGEDIA. Prawie studia ukonczylem ale nigdy w zyciu juz na zadne nie pojde, zaluje ze poszedlem na te, stracilem mase pieniedzy, czasu i nerwow. Wykladaja archaiczny, zdezaktualizowany material, zero praktyki, masa niepotrzebnych bzdur, a wykladowcy to... wisienka na tym torcie.

    14-10-2009, 16:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~lukasz

    Całkowicie się nie zgadzam. Zostałem wykształcony w takiej "słabej, szablonowej, niekreatywnej, polskiej szkole". I co? Pracuję za granicą na bardzo dobrym stanowisku gdzie wygryzłem lokalnych kandydatów bez problemu z ich "dobrą" szkołą.

    Oczywiście jak ktoś się nie uczy to nie ma znaczenia system nauczania. Natomiast jak ktoś chce się uczyć to mu "sucha teoria" nie przeszkodzi rozwinąć swych umiejętności.

    14-10-2009, 16:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Tomek

    Ale badania są prowadzone w chwili obecnej, a Panie Łukaszu, szkołę Pan kończył jakiś czas temu - to jest znaczna różnica. Mam żonę nauczycielkę i wiem co się dzieje w szkole - równia pochyła do dołu. Kiedyś to kształcili - lepiej czy gorzej ale kształcili, a teraz jednego czy drugiego barana nauczyciel boi się zostawić na drugi rok w tej samej klasie, bo wtedy trzeba pisać program naprawczy. Można by wymieniać inne dziwne wynalazki ministerstwa - wszystko po to aby 'debilami' łatwiej się rządziło.

    14-10-2009, 17:03

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~yethwa

    @lukasz Masz racje ale tylko czesciowa. To po co w takim razie sa szkoly skoro wszystkiego przy odrobinie checi mozna nauczyc sie samemu w domowym zaciszu? To ze sie wygryzles nie jest w tym przypadku zasluga szkoly, a tylko i wylacznie twoja postawa, kreatywnoscia itp.

    Jesli ktos sie nie uczy, to szkola jest po to aby go zachecic/zaciekawic i NAUCZYC, a jak nie to won. A to co obecnie jest standardem, to szkoly produkuja przyszlych bezrobotnych i tylko tyle.

    14-10-2009, 17:06

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~yethwa

    A i jeszcze dodam ze jak ja szedlem na studia to bylem niezmiernie ciekawy, zmotywowany, po prostu pelen checi. Po pierwszym roku moj zapal gasl, a przez kolejne lata az do 4 roku polska szkola i jej system nauczania zgasily we mnie calkowicie wszystko co mnie do niej pchalo. I osamotniony w tej materii nie bylem.

    14-10-2009, 17:14

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Uczeń

    Najgorszy problem szkół (czy to liceum czy studia) to sami nauczyciele i "program nauczania". Ja rozumie że program jakiś musi być ale u diabła nie narzucajcie go z góry. Dlaczego ?
    Bo programy nauczania zmieniają się powoli a świat zmienia się szybko.

    Przykład ? Na ostatnim egzaminie dotyczącego technologi sieciowych (PHP, JavaScript, HTML/CSS, bazy danych i inne) miałem przyjemność obserwować cymbała z DR przed nazwiskiem w akcji.
    Dostałem mocno zaniżoną ocenę i nie tylko ja co zresztą później się wyjaśniło jak... nauczyliśmy pana DR tego co nas uczył.
    Z zawodu jestem webmasterem i param się tym od paru lat. Studia robię bo potrzebny jest papier (ładnie wygląda). No i trafiła kosa na kamień.
    Moje odpowiedzi były zaznaczane jako błędne co mnie szczerze zdziwiło. Zwłaszcza że były to najczystsze podstawy (tak że z taką wiedzą w każdej firmie by Cie wyśmiali i wysłali na szkolenie albo nie chcieli z Tobą gadać). No więc przeszedłem się do pana DR i zapytałem co jest grane.
    No i pan DR wyjaśnił mi jakie powinny być prawidłowe odpowiedzi. Normalnie zacząłem się śmiać i trwało to 15 min. Najpierw myślałem że rzucę litanię przekleństw i pojadę po nim na całej linii ale wybrałem kulturalną formę konwersacji z kimś kto mnie chciał zostawić na wrzesień i zawalić kilka moich planów najbliższych.

    Pan DR dowiedział się że to co nas uczy owszem to rzecz dobra... ale 6-7 lat temu. Rozwiązanie których się już nie stosuje zostały zastąpione nowszymi które zobaczył na moim arkuszu (nie uczęszczałem na wykłady - fakt - mój błąd ale nawet ćwiczeniowiec mnie zwolnił z zajęć mówiąc że to ja mogę go uczyć a nie on mnie więc może mi od razu dać zaliczenie).
    No więc uruchomiłem laptopa, wszedłem na kilka stron i pokazałem panu DR jak to się teraz robi. Następnie mu podałem przykładowe rozwiązania na niektóre zadania (gdzie dało radę coś zrobić w więcej jak 1 sposób) i pan DR poprawiał wszystkie arkusze od nowa a nawet kontaktował się ze mną w wypadku wątpliwości.

    Tacy ludzie nas u diabła uczą. A my kończymy często szkołę z nieprzydatną lub przestarzałą wiedzą. To ma być system kształcenia ? Ludzie. Szkoła ma was zmotywować, zmusić do pracy ale jak się sami nie nauczycie tego co chcecie to będziecie do niczego. Pan DR był o tyle dobry że nie zanosił się gniewem, nie wyjeżdżał ze swoim wykształceniem, tytułami i cudami jak to robili niektórzy (np dr który prowadził ćwiczenia z c++ gdzie też śmiać mi się z niego chciało) tylko przyznał się do błędu i o ile mi znajomy mówił który niedawno skończył tą samą uczelnię (przemilczę jaką) to ten pan DR zaktualizował swoją wiedzę i ją przekazuje innym.

    W skrócie - nauczyciele się nie uczą. To ich najgorszy problem.

    14-10-2009, 17:30

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~nowak

    Dopóki edukacja będzie państwowa, odgórnie sterowana to poziom nie ma prawa pójść w górę.

    14-10-2009, 17:47

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Dadexix

    Heh... A wiecie co jest w tym najgorsze? Że zdolni ludzie, ktorzy podchodza do szkoly jako miejsca gdzie trzeba MYŚLEĆ a nie wykuć wszystko na pamiec, są piętnowani jako lenie, nieuki, debile i wiele innych;)) A ten kto spedzi poprzedni dzien, czytajac zeszyt tam i spowrotem, nawet nie rozumiejac tego, jedynie pamietajac jest "dobrym" uczniem... ŚMIECH!

    14-10-2009, 18:45

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~kankuday

    Na 200 moich uczniów mogę policzyć na palcach rąk tych, którym chce się myśleć podczas lekcji.. Najczęściej pytanie wymagające wyobraźni i kreatywności spotyka się z murem obojętności. Zresztą z teorią nie jest inaczej. Łatwo zrzucić winę na nauczycieli, ale dobra lekcja wymaga pracy z dwóch stron.

    14-10-2009, 19:30

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Jony
    m
    Użytkownik DI Jony (70)

    Liceum skończyłem ponad rok temu, obecnie studiuję, więc mam dość świeże spojrzenie na sprawę. Według mnie brak obecnie nauczycieli z powołania. W szkołach uczą ludzie, którzy nigdzie indziej się nie nadają, lub nie potrafią się odnaleźć w innym środowisku (nie mówię tu o uczelniach wyższych, bo to trochę inna historia). Kiedyś nauczyciel potrafił zainteresować przedmiotem, przekazać te minimum wiedzy. Nawet najgorszy tępak potrafił zrobić prostsze przykłady z fizyki, czy matematyki. Teraz nauczyciele boją się uczniów i efekty są, jakie są. Ja miałem szczęście kształcić się wśród pasjonatów, którzy posiadali dar nauczania. Dzięki temu sam odkryłem w sobie pewne zainteresowania. Później nauczyciel stał się partnerem, pomocnikiem w nauce, a nie wrogiem próbującym na siłę wbić wiedzę do głowy.

    14-10-2009, 19:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Zdzisiek

    Wystarczy przejść się do jakiegoś liceum i sprawdzić np. lekcje j. polskiego. Jak są prowadzone? Otóż uczniowie są informowani jak napisać wypracowanie na maturze, żeby wpasować się w klucz i zdobyć jak najwięcej punktów. Przedmioty ścisłe - podobnie. Uczniowie przerabiają zadania maturalne z poprzednich roczników, w razie gdyby podobne miały się pojawić na ich maturze. Tłumaczenie zawsze jest jedno: im więcej punktów, tym lepiej zdana matura i lepsze studia. Wszystko to jest uczeniem na schematach - bo taki jest klucz odpowiedzi i tak ma być, koniec dyskusji. Po co uczeń ma kombinować, rozumieć, albo tym bardziej myśleć. Klucz odpowiedzi jest najważniejszy, trzeba się w niego wpasować i tyle.

    14-10-2009, 21:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Rafal

    A wiec w waszych komentarzach nasuwa sie opinia, ze wina lezy w wymaganiach programowych. Jest sobie taka podstawa programowa i ja trzeba zrealizowac.

    Zwalacie wine na nauczycieli. A co ma zrobic z takim gosciem, ktoremu kilku slow z angielskiego na kartkowke nie chce sie nauczyc. Nie umie ani jednego, to wina nauczyciela? No, oczywiscie! Wszystko wina nauczyciela! Wina nauczyciela, ze nie ma pomocy naukowych do prowadzenia ciekawych lekcji bo pieniazkow nie ma, a sam nie wylozy. No oczywiscie, jego wina...

    14-10-2009, 21:36

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Marcin

    Niestety, to o czym Państwo piszą powyżej, nie przedstawia pełnego obrazu problemu. Zacznijmy od liceum. Po reformie edukacji nauczyciele w liceum muszą w ciągu 3 lat przekazać niemal ten sam zakres wiedzy, co kiedyś w ciągu 4 lat. To po prostu musi odbić się na jakości prowadzonych lekcji. Pamiętajcie, że lekcja trwa zaledwie 45 minut, a to jest bardzo mało czasu by rozwinąć w pasjonujący sposób jakikolwiek temat. Szczególnie w perspektywie schodów jakie napotykają nauczyciele pod postacią bezstresowo wychowywanych dzieci, którzy znają na pamięć listę swoich praw. Ponadto często dochodzi do konfrontacji pomiędzy nauczycielami a rodzicami, którzy „wiedzą lepiej”. Kiedyś przykładowo groziła mi taka pogawędka, ponieważ chciałem być dobry i zaproponowałem, zamiast rozwiązywania nudnych zadań, indywidualne eksperymenty chemiczne dla każdego uczniów. Niestety jednej uczennicy zapomniało się wspomnieć, że jest uczulona praktycznie na wszystko, a polała się octem spożywczym, po którym spuchnęły jej dłonie i musiała być zwolniona do domu… Ponadto uczniowie w liceach nie są głupi. Wiedzą jak osiągać najlepsze wyniki przy minimalnym nakładzie wysiłku. A nie okłamujmy się – aktualny system weryfikowania wiedzy promuje wiedzę encyklopedyczną, co idealnie udowodniono przykładowo z maturą z języka polskiego gdzie autorzy swoich własnych dzieł nie potrafili ich zinterpretować wg prawidłowego klucza.
    I tym sposobem na studia przychodzą osoby nie umiejące obsłużyć kalkulatora, nie mówią już nawet o komputerze. Osoby, które trzeba prowadzić za rączkę. Co do zarzutu o archaiczne treści – jest to prawdą. Ale należy pamiętać, że jeśli student zdobędzie aktualną wiedzę na pierwszym roku, to będzie ona już przestarzała w momencie gdy skończy studia. To jest nieuniknione przy dzisiejszym tempie rozwoju nauki. A treści materiałów nie mogą być płynnie zmieniane ponieważ, cały program kierunku studiów straci swoją spójność. Poza tym zawsze uważałem, ze studia mają za zadanie nauczyć studenta jak radzić sobie z problemem – gdzie i jak szukać odpowiedzi. A nie wbijać ludziom wiedzę encyklopedyczną. To właśnie wiedza typu know how i doświadczenie jest najbardziej ceniona przez pracodawców.

    14-10-2009, 21:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Marek
    [w odpowiedzi dla: ~kankuday]

    Nauczyciel jest od tego żeby zainteresować uczniów. Jak tego nie potrafi to jest po prostu kiepskim nauczycielem. Nie ma co ukrywać, ze ludzie którzy trafiają do szkół jako nauczyciele są przeciętni albo po prostu słabi. Tak badzie niestety dopóki zarobki nauczycielskie nie będą na przyzwoitym poziomie.

    14-10-2009, 22:40

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy