W pewnych sytuacjach nierozwiązywalnych samobójstwo jest aktem heroicznym. Po co cierpieć albo trwać w życiu, które nie daje satysfakcji i spokoju. Ja nie wierze w życie po śmierci, nie wierze, że ktoś tam człowieka po śmierci nagradza albo karze. Po śmierci jest nic, nie ma nas.
Życie i tak jest procesem bezcelowym. Każdy skończy jako gnijące ścierwo albo proch. Za sto lat może genetyka pozwoli na niestarzenie się. Liczy się czas życia sam w sobie, a skoro widać, że nie możemy życia przeżyć przyjemnie i bez nerwów to nie warto żyć. Życie ma wartość kiedy jest przyjemne. Mówię to jako ateista. To mój pogląd. Wolałbym jednak aby ludzie zamiast popełniać samobójstwo wrzucili tą negatywną energie na zmienianie świata w sensie... próbować zaszkodzić tym, którzy czynią ten świat koszmarem.
Zgadzam się z autorem powyższego posta. Kiedy miałem około 14 lat po raz pierwszy zapytałem się, po co właściwie żyjemy, jaki jest cel tego wszystkiego. Zszokowało mnie, że ludzie wokół mnie w ogóle nie zadawali sobie tego pytania, a przecież odpowiedź na nie ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia co właściwie robimy na świecie. Co więcej, zdawało mi się, że to jest temat tabu - nie wolno pytać bo jeszcze okaże się, że zamiast odpowiedzi znajdziemy pustkę. Albo te niesamowicie denerwujące błędnokołowe wyjasnienia: żyjemy dla innych, dla społeczeństwa, dla stada, albo żyjemy by kochać... Społeczeństwo, czy uczucia pojawiają się dopiero kiedy żyją jacyś ludzie, którzy mogą je wytworzyć. Po latach jednak uspokoiłem się. Okazuje się, że jednak nie tylko ja zadaję sobie to pytanie i dochodzę do wniosku, że w życiu nie ma żadnego głębszego sensu. Natomiast zabijanie się z powodu problemów w pracy dla mnie jest żałosne. Przecież to jest drobnostka, przy bezsensie naszego istnienia i jednocześnie dążeniu innych ludzi do czynienia tego świata nieprzyjemnym miejscem do życia.
Bardzo dobrze napisane, popieram cię w 100%.
A zatem nie zostaje nam nic innego jak starać się przeżyć życie przyjemnie, co też staram się czynić.

Ciekawe kiedy tendencja przeniesie się do nas :) Może ceny w TP spadną ? :)
To samo jest w TP SA. Jak chcą się pozbyć niewygodnego pracownika, bo jest nowy szef i chc się pozbyć podwładnych poprzednika, dają mu do wyboru "sam się zwolnij, albo przeniesiemy ci stanowisko pracy do sąsiedniego województwa, albo zwalimy na Ciebie pracę, jaką mają wykonać trzy osoby".
Zawsze współczuję ateistom ich przesiąkniętego pesymizmem światopoglądu... To już chyba lepiej być katolikiem...
Nie ma co gloryfikować samobójstwa. To tylko taki stan umysłu, w którym wydaje się nam, że nie ma innego wyjścia z sytuacji. Wystarczy usiąść na chwilę, wrzucić na luz, rozejrzeć się dookoła i poczekać aż przejdzie. Robienie sobie samemu krzywdy to głupota, a samobójstwo większa bo efekty są nieodwracalne. I tyle.
Sama praca w takich mętnych i zakazanych miejscach, jak TP czy Orange jest już ogromnym stresem.
E? Od kiedy to ateiści mają światopogląd przesiąknięty pesymizmem? Zawsze raczej wydawało mi się, że to światopogląd religijny jest pesymistyczny, bo w nim nic nie zależy od nas, a od kaprysu jakiejś wszechmocnej jednostki nadrzędnej.
No katolicki pesymistyczny jest na pewno, ale jak poznałem sporą grupę ateistów, to się okazało że ich też... To chyba polska specjalność żeby w każdej sytuacji znaleźć powód do narzekania - ateiści których znam uważają, że jak boga nie ma to życie jest bez sensu.... (Dla mnie śmieszne to).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.