
Pedofilia to cudowny pretekst, nic tak nie gra na ludzkich emocjach jak stary dziad obściskujący małą dziewczynkę. W obronie przed pedofilami większość zrzeknie się prawie wszystkich wolności. Według mnie pedofilię od innych dewiacji seksualnych odróżnia tylko jedno - dziecko nie jest świadome tego co mu się robi i nie ma się jak bronić. W sumie podobnie jest w przypadku nekrofilii, ale umarlakowi to chyba mniej przeszkadza. No cóż, dla mnie homoseksualizm to taka sama dewiacja jak pedofilia, tyle że nikomu nie dzieje się krzywda, zakładając że wszyscy są dorośli. Mnie pedał nie przeszkadza, ale nigdy nie nazwę tego normalnością, dla mnie to dewiacja, a teraz możecie mnie pozwać, nie stosuje teraz technik anonimizacji.

Zastanawia mnie czy posiadanie programu trial/ shareware (nie zainstalowanego) oraz crack-a do niego jest już łamaniem prawa i/lub kradzieżą?
Film calkiem zabawny. Podobalo mi sie tlumaczenie "pirata" ;)
Kontrowersyjne pozostaje traktowanie jako pirata kazdego, kto korzysta z oprogramowania, za ktore nie zaplacil nawet, jesli jest to GPL/v2/*BSD/ISSC/MIT ...
dla orgrnizacji pokroju BSA sa tylko dwie opcje:
A) kupujesz soft komercyjny i jestes legalny
B) piracisz soft komercyjny i jestes piratem
Plytkie i charakterystyczne dla pazernych komercjuszy i glupiego spoleczenstwa amerykanskiego
Chyba można im dokopać jedynie poprzez korzystanie z nielegalnego na terenia USA oprogramowania na terenie naszego kraju - to jedyna droga. Trzeba kupować najbardziej wybajeżone odtwarzacze DVD, mieć oprogramowanie obsługujące wszystkie formaty, niezależnie od ceny(zazwyczaj za darmo), by zrozumieli, że uciskanie biednego społeczeństwa jest złem.
W kwestii finansowania badań nad lekami. W Europie 95% kosztów badań pochodzi ze środków publicznych. Mimo tego nowe leki podrożały. Jak myślicie - dlaczego? Monopol i trusty, to chyba największe zło, a państwo nie powinno ustanawiać podatków na organizacje będące poza kontrolą społeczeństwa(typu: koncerny farmaceutyczne czy ZAIKS).

W kwietniu bieżącego roku liczba donosów wynosiła 100 tygodniowo.
Czyli zakładając takie tempo mamy 2500 zgłoszeń na pół roku. Zlitujmy się i liczmy tylko 1000.
Według najnowszych szacunków BSA w Polsce w pierwszym półroczu 2009 roku firmy zapłaciły ponad 74 tys. dolarów z tytułu odszkodowań oraz ponad 12 tys. dolarów w ramach legalizacji posiadanego oprogramowania.
Czyli łącznie 84 tys. dolarów. Tyle zapłaciła każda firma? Czy też wszystkie razem co daje wspaniały wynik 84 dolarów na zgłoszoną firmę?
Ten film jest tak denny, prymitywny i bezwartościowy jak całe USA z ich przygłupim rządem! Tam kochają reality show, stąd taka tematyka. Ale wiatr zawsze wieje od strony USA i u nas jest taka śmieszna stacyjka zwana TeFałEnem (TVN się pisze), która kocha USA i patrzą na nich jak w Boga, powtarzają wszystko po nich, a Polacy kochają TVN. Szczególnie 15-letnia smarkateria, która nie zna już Bolka i Lolka, ale zna jakąś Nianię, czy Taniec z Gwizdkami.
I taki sam poziom prezentuje ten film - wielkie przegięcie i wyolbrzymienie czynności kopiowania.
Reasumując, śmiem stwierdzić, iż to takie BSA jest złodziejem, gdyż zwyczajnie pasie się na producentach programów NIBY w ich obronie, a oczywiście robią to nie dla ich obrony tylko dla... pieniędzy! Wyłudzają pieniądze za nic, za pogrożenie paluszkiem tylko. Żenujące. Ale mafia zawsze miała się dobrze.
Tłumaczenie pirata rzeczywiście zabawne. Naprawde aktor dobrze to zagral. Film mi się podoba.
Natomiast głupotą jest negowanie, że piracenie softu komercyjnego nie rowna sie byc piratem. Powiem wiecej, pirat brzmi niewinnie - faktycznie nie piratem, tylko zwyklym zlodziejem
Mój pogląd na tę sprawę jest prosty:
Przykład 1. Kupujemy auto (niech będzie - w salonie). Sprzedawca opisuje nam jego niewiarygodne zalety, zachwala niskie spalanie, poleca kupno auta w salonie bo nieużywane, świeżutkie itp. Wyjeżdżamy z salonu i okazuje się że coś cieknie z silnika, po podłączeniu do komputera diagnostycznego wychodzi że auto przejechało już ponad 1000km i miało dzwona. Co robimy? Zwracamy auto lub idziemy do sądu.
Przykład 2. Kupujemy legalną grę/program/film na DVD/płytę muzyczną. Reklamowane w prasie jako wspaniałe, fascynujące, przydatne itp. Po włączeniu gry okazuje się że sypie się co 10 minut, a łączny czas przejścia to 4 godziny. Program może i działa ale jest niezbyt funkcjonalny a poza tym dziurawy - ktoś dzięki temu ściągnął nam całą bazę klientów. Film nudnawy, zasypiamy po 20 minutach. Płyta z muzyką zaś poza promowanym w radiu singlem nie przedstawia sobą żadnej wartości.
PYTANIE - czy w przypadku nr 2 możemy w JAKIKOLWIEK sposób złożyć reklamację na towar, oddać go, odzyskać utracone pieniądze?
Odpowiedź: NIE.
To mój ulubiony kontrprzykład na porównywanie kradzieży auta (czy jakiejkolwiek innej) do piracenia. A na mojej półce leży niezła sterta oryginalnych gier, programów i filmów. Tych wartych kupna.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.