
Mnie te śmiecie z BSA rozśmieszają. Tępie ich poprzez edukację. Kiedy tylko jest to możliwe polecam użycie Wolnego Oprogramowania. Niech se straszą innych. Dla mnie porównywanie kogoś kto wykona kopię programu do mordercy (pirata) jest żałosne. Dlatego gardzę zarówno BSA jak i całym oprogramowaniem własnościowym - omijam szerokim łukiem.
porwał software dla okupu :P
Lepiej niech sprawdzą gdzie ma porwane tankowce - pewnie spakował je do pliku rar i udostępnia przez torrenty.
"Co więcej, teza że piractwo jest kradzieżą jest często negowana nieco na zasadzie młodzieńczego buntu przeciw porządkowi prawnemu."
Proszę o wskazanie konkretnych przepisów. I kto się teraz buntuje przeciwko obowiązującemu porządkowi prawnemu?
"własności intelektualnej"
Znowu przytaczają przepisy, przeciwko którym ja się tutaj buntuje ;-) . Gdzie jest określona ta ich własność intelektualna?
Za takie pranie mózgów powinno się osądzać o terroryzm i wysyłać do Guantanamo!
"Za takie pranie mózgów powinno się osądzać o terroryzm i wysyłać do Guantanamo!"
Niech jednak to całe BSA się buntuje przeciwko tradycji i porządkowi świata istniejącemu od narodzin cywilizacji, własności materialnej, a także zdrowemu rozsądkowi. Wolno im, dopóki nie prowadzą jakiejś reklamy dezinformacyjnej, a jedynie tworzą materiały propagujące ich nieracjonalny i dziwaczny światopogląd.
Zastrzegam sobie prawo do swojej wypowiedzi ;-) . Za zacytowanie jej fragmentu przez przedstawicieli BSA grozi odpowiedzialność karna ;-) .
Akurat zwrot piractwo mógłby od biedy zostać użyty w kontekście komputerów. Chodzi o działalność krakerską, czyli włamywanie się do cudzych komputerów dla kradzieży informacji lub w celach zarobkowych. W tym kontekście mogą zrozumieć "pirat komputerowy". Zwróćcie uwagę na to, że obecnie brakuje odpowiedniego pojęcia na takie czynności. Wandali nazywają hakerami, a użytkowników nieautoryzowanych kopii piratami. To jakaś paranoja. Informatyka jest przepełniona słowami/pojęciami, które specjalnie mają odwrotne lub po prostu zupełnie inne znaczenie od pierwotnego lub tego, które przychodzi do głowy przy pierwszym zetknięciu się z nim.
Nie zmienia to jednak faktu, że RMS mówiąc: "Nie wiedziałem, że piraci do przejmowania okrędów, krabieży kosztowności, zabijania załogi statków używają komputerów" wybił się nad realia. Trzeba walczyć z nowomową.

Bardzo cenię RMS za to, że to co dzieje się dziś, on przewidział ponad 20 lat temu, kiedy komputery osobiste były jeszcze w powijakach.

Ten pirat to jakieś nieporozumienie, a gdzie papuga na ramieniu? Oraz szabla? A drewniana noga to gdzie?
OropNick - święte słowa. Wielkim korporacjom informatycznym nic nie dokopie bardziej niż używanie legalnego Softu, który przecież istnieje. "Piractwo" jest im na rękę, to oni najbardziej na nim korzystają. To jest troszkę jak z robaczkiem na haczyku. Ludzie wpadają w sidła przyzwyczajenia i uzależnienia. Prędzej, czy później i tak kupią legalny soft dla swojej firmy, nawet nie dlatego, że się boją, ale można to wliczyć w koszty. Jeden robak, ale dwie rybki! Łapanie piratów także generuje zyski. Władzy także opłaca się ta sytuacja - raz, że bierze łapówki,a dwa że jest pretekst do filtrowania sieci i budowania nowych jednostek policji, co z kolei oznacza miejsca pracy dla swoich. Władza zawsze kocha policję. Zobaczcie, co dzieje się w naszym kraju.
Zwróćcie także uwagę na symetrię. Jaki jest przepływ technologii między Polską i USA? Czy jest on symetryczny? Jeżeli do Polski wpływa znacznie mniej pieniędzy z tytułu praw autorskich, niż wypływa, to ekonomicznie taki układ nam się nie opłaca. Jednocześnie sami stanowimy swoje prawo. To my decydujemy, jak długo obca technologia podlega ochronie. Jak to się dzieje, że robimy to na własną niekorzyść?
"Piractwo" to nie tylko nielegalne pozyskiwanie softwareu. To także podrobione spodnie - znam firmy, które nie mają ani jednej fabryki - mają tylko nazwę, co powoduje krociowe zyski. Piractwo to także podrabianie leków... i tu kwestia jego zwalczania ma szczególny charakter, bo walka z piractwem oznacza walkę o zachowanie monopolu. Monopol powoduje zawyżenie ceny, zawyżone ceny powodują, że realnie umierają ludzie. Pewnie ktoś powie, że trzeba finansować długotrwałe badania naukowe i testy. Coś w tym bez wątpienia jest, ale popatrzcie na przykład Mandeli - gdy ten zagroził, że sam wyprodukuje sobie leki na AIDS, zagwarantował sobie gigantyczne obniżki cen, a część leków za darmo. W Afrykę pompuje się obecnie niesamowite pieniędzy, tylko po to, żeby zachować monopol.
Kto powalczy o Was, gdy dopadnie Was rak?
W normalnej sytuacji idealnym regulatorem jest rynek. Niestety na rynku OS, czy karteli farmaceutycznych coś takiego jak rynek właściwie nie istnieje. Istnieje monopol i jego prawna ochrona.
Być może pewnego dnia będą do nas strzelać za posiadanie Winrara bez licencji.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.