Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~mtg

    Średnio mnie to przekonało. W *nixach, wyłączając exploity, wirus nie ma dostępu do konta roota, nie może zmodyfikować plików innych niż użytkownika, z którego prawami się uruchomił, więc nie ma większych szans na przeżycie po logoucie.

    13-08-2009, 17:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Wesoły

    No i najpierw sobie takiego gada musicie ściągnąć, nadać mu uprawnienia, uruchomić... i co, może jeszcze podać hasło roota jak się grzecznie zapyta ?

    Użytkownicy Windowsa też nie mieli by się czym martwić jak by mieli dobrze skonfigurowany firewall, nie siedzieli by na koncie administratora i wyłączyli by autorun. No i mogli by się kompletnie pozbyć Internet Explorera ale to niemożliwe. Różnica między Internet Explorerem a wirusem jest taka że tego możecie jeszcze usunąć bez szkody dla systemu czy aplikacji.

    Ale jedno jest pewne. Nie można z góry zakładać że wszystko co ściągamy na swój komputer jest w 100% bezpieczne. Nawet jeżeli używamy Linuksa.

    13-08-2009, 17:43

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~kbr

    "mierzyć w niedoświadczonych użytkowników"
    doświadczeni wiedzą po co jest root

    13-08-2009, 18:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~HaX0rCrAx0R

    Kaspersky jest mało obiektywny, biorąc pod uwagę to, że firma utrzymuje się ze sprzedaży antywirusów ;-)
    Tak przy okazji, skoro linux nie jest bezpieczny, a oni uważają te wirusy za groźne to dlaczego nie udostępnią antywirusa pod linuksa? ;-) u większości userów nigdy by się nie odezwał, nie znalazł wirusa, więc nie przedłużyliby subskrypcji.
    Ofc zaraz zwalą się winowsowi znaffcy, programiści wizualbejzikowi, obstukani w "defragmentowaniu dysków", "optymalizacji ramu" i innych rzeczach które są zbędne w ZAAWANSOWANYCH i DOBRZE NAPISANYCH systemach operacyjnych.

    13-08-2009, 18:51

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Henry

    @HaX0rCrAx0R - a jakze ;) naturalnie sie zgadzam. Najwazniejsza jest wysoka jakosc kodu i dbalosc i szczegoly, ktora w przyszlosci procentuje ... niska iloscia dziur.

    Zgodze sie, ze zagrozeniem dla samych siebie sa niedoswiadczeni uzytkownicy np linuksa, ale to samo tyczy sie innych, bo to w istocie ci sami - wciaz niedoswiadczeni i nieswiadomi zagrozen i kwesti bezpieczenstwa - uzytkownicy. Wiedza jest kluczem, czlowiek najslabszym ogniwem, a internet oceanem pelnym realnych zagrozen ... ;)

    13-08-2009, 19:02

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Chudy

    "Liczba szkodników atakujących Linuksa sięga obecnie 1898."

    Kaspersky Labs... i wszystko jasne ;]

    13-08-2009, 20:06

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Sławek

    Czekam, aż któregoś złabię :-D .

    Te szkodniki nadal stanowią zagrożenie czy kiedyś stanowiły? Mogło się też zdarzyć, iż nigdy nie stanowiły zagrożenia, gdyż nie pokonują bariery root lub wymagają specjalnych łat na jądro.

    Które(i ile z wymienionych) zalicza się do której grupy?

    13-08-2009, 20:17

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Asgard

    Niech mi ktoś podeśle choćby jednego wirusa na Linuksa. Błagam na kolanach! Przysięgam, że umieszczę go sobie na honorowym miejscu, tzn. na Pulpicie. No i w portki narobię ze strachu ;)

    Tu może powtórzę dość już wyświechtany slogan: Z wirusami na Linuksa jest jak z Yeti. Podobno jest, ale nikt go nie widział. Patrzajcie, jak kapitalistyczni krwiopijcy portkami trzęsą przed sympatycznym Pingwinkiem.

    13-08-2009, 20:18

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Sławek
    [w odpowiedzi dla: ~Sławek]

    Oczywiście doczytałem, że wirusy stanowią mały odsetek. Jednak rootkity i tak muszą w jakiś sposób pokonać barierę root.

    13-08-2009, 20:18

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Sławek
    [w odpowiedzi dla: ~HaX0rCrAx0R]

    Świetnie napisany komentarz(szczególnie końcówka). W jednej sprawie jednak muszę Cię sprostować. Są antywirusy na Linuksa... Tyle, że wirusa na Linuksa nawet nie znajdą - nie były tworzone z myślą o szukaniu wirusów na Linuksa. Pewnie długo będziemy(jeżeli w ogóle powstanie, bo wg. mnie) musieli czekać na pierwszy strikte Linuksowy antywirus. Obecnie możemy sobie zainstalować, by zobaczyć, że na dysku/partycji z Windowsem lub w jakiś starych plikach siedzi sobie zakurzony, cieplutki i przytulny windowsowy wirusik.

    13-08-2009, 20:24

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Sławek
    [w odpowiedzi dla: ~Sławek]

    W nawiasie chciałem napisać, wg. mnie nie, zamiast bo wg. mnie.

    13-08-2009, 20:27

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • de0
    m
    Użytkownik DI de0 (1069)
    [w odpowiedzi dla: ~HaX0rCrAx0R]

    "(...)a oni uważają te wirusy za groźne to dlaczego nie udostępnią antywirusa pod linuksa ?"

    na razie wylewają fundamenty pod sklep. zaczynają straszyć ludzi. to najstarsza z mozliwych metod jesli chce się komuś wcisnąć kit. działa zawsze tam gdzie trafia na podatny grunt czyli osoby nieświadome.

    chciałbym choć raz w życiu załapac u siebie [pod slackiem] jakiegoś wira, trojana czy inne badziewie. jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić :)

    13-08-2009, 20:30

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Henry
    [w odpowiedzi dla: de0]

    "na razie wylewają fundamenty pod sklep."

    Ta metafora rozbawila mnie do lez :) !
    Ilez w tym prawdy. Naturalnie zalezy im glownie na tym, by osiagnac jak najwyzsze zyski ze sprzedazy. Gdyby puscic plotke, ze oprogramowanie w mikrofalowkach jest podatne na ataki via siec elektryczna, to pewnie usilowaliby wcisnac nan jakas wersje antywira, np "Microwave Oven Edition". To samo tyczyloby sie zapewne palmtopow, smartphonow i netbookow [sam jestem posiadaczem jednego i na starcie wciskano mi Symanteca].

    Korzystasz ze Slacka? korzystasz wiec z jedynego autentycznego linuksa ;) sam przehulalem na nim lata dlugie, znalazl sie tez na netbooku, glownie z racji dobrej obslugi sprzetowej [lepszej od systemu Windows i kilku innych OS'ow, z ktorych korzystam].

    13-08-2009, 20:42

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Wesoły

    Ja w sumie tak. Ściągasz aplikację która na prawdę się do czegoś przydaje. Aplikacja międzyczasie robi sobie co chce. Fakt że dużo nie narobi jeżeli nie dostanie uprawnień roota. Ale zawsze coś.

    Albo lepiej. Bierzesz pod lupę jakąś fikuśną kartę wifi tanią jak bułeczki składaną w stodole którą kupił użytkownik Windowsa. Teraz przesiada się na Linuksa i karta mu nie działa (Ci ludzie zamiast dobrać sprzęt do systemu który przecież ma 1% userów - biorą system i narzekają że jakiś gniot im nie działa). Piszesz mu ładną "instrukcję" a ignorant nawet nie zainteresuje się co kryje się pod komendami które wklepuje. Zadziała znacznie lepiej i skuteczniej jak najlepszy wirus a przekopiuje w terminal wszystko jak leci na 100% :P

    Cóż. Linux nie jest bóg wie jakim trudnym systemem jak się zwykło myśleć. Na pewno nadal wymaga troszkę wiedzy a wiele rzeczy mimo że jest konfigurowane gdzieniegdzie automatycznie - warto zrobić samemu (jak np xorg.conf). Także nadal raczej jest dla ludzi którzy ten system lubią jeżeli chcą z niego wycisnąć 100%. Ale jest też na tyle łatwym że jak sam sprawdziłem - koleżanka była w stanie zainstalować Ubuntu bez mojej pomocy gdzie z Windowsem sobie nie dała rady. A wszystko przez jej brata który jej dał płytkę. Z korzystaniem też nie ma problemów i bardzo sobie chwali go. Ot nigdy nie nabrała przyzwyczajeń do Windowsa.

    13-08-2009, 20:47

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~hsurim

    Hłe hłe hłe ... znowu rewelacje p. Kasperskyego.

    13-08-2009, 21:01

    Odpowiedz
    odpowiedz
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy