Pojawiaja sie informacje, ze jakis model sprzedazy "nie przynosi zysku". Komu? komus. Czy mnie to obchodzi? niespecjalnie. Czy powazam artystow, ktorzy nagrywaja dla zysku? rowniez niespecjalnie. Czy muzyki slucha sie dla zysku? niespecjalnie. Wniosek? zysk=pop. Dziekuje.

buhahah :D taaak, winę za niepowidzenia w dzidzinie sprzedaży chłamu ponosi format zapisu dźwięku. taraz dostaniecie nowy, lepszy: płytka+pudełko+wkładka+okładka w jednym pliku. oczywiście za te same pieniądze co płytka cd+pudełko+wkładka+okładka :D
drm w gratisie ;P
taki odrestaurowany tramwaj konny z silnikiem diesel'a i plastikowym zaprzęgiem konnym made in china za cenę ferrari
"Celem projektu jest zwiększenie sprzedaży całych albumów muzycznych, gdyż popularny obecnie w sieci model sprzedaży pojedynczych plików nie przynosi oczekiwanych efektów."
Ostatnio szukałem jakiegoś utworu, chyba Kombi, i jakoś nie znalazłem nic legalnego. Owszem były utwory tego zespołu, ale akurat (prawie) wszystkie oprócz tego jedynego który ja chciałem.
Najpierw niech dopracują model sprzedaży pojedynczych plików, niech pozwolą ludziom z każdego kraju kupować, a nie że tylko USA, Niemcy i Wlk.Brytania. Taki model to sobie mogą wsadzić.
Najiperw chcieli zmienic format mp3 tak zeby wprowadzic DRM. Nie udalo sie to teraz STWORZA caly nowy format po to zeby wprowadzic DRM czyli osiagna swoj POPRZEDNI cel ktory to mial sluzyc osiagnieciu jeszcze innego celu. Jak dla mnie sa na straconej pozycji poniwaz ludziom nie zalezy na tym zeby dostawac "neostrade + drukarke"

problem nie polega na dopracowaniu modelu sprzedaży ale samego przedmiotu sprzedaży jakim jest muzyka.
KUPIĆ możesz TYLKO to, co chcą Ci sprzedać. sprzedają JEDYNIE to na czym sami chcą/mogą zarobić. a zarobić mogą na tym co sami stworzą, wypromują itd. krótko mówiąc wszędobylski chłam. chłam prezentuje się następująco: 10 utworów o średniej długości 3 minut. jeden hit którego video + ewentualnie kilka pseudo remixów dodaje się w bonusach do wersji Ltd.Ed. ew. na osobnej płytce i sprzedaje drożej naiwniakom.
ogólnie... nie ma się czym podniecać więc najczęściej ludzie sięgają po ten jeden utwór.
wytwórnia ma problem, bo pieniądze jakie wpakowała w produkcję, oprawę i promocję całej płyty się nie zwracają.
wciąż szukają więc sposobu jakby tu oszukać klienta i naciągnąć na coś czego normalnie by nie kupił z obawy o wcześniejszą utratę słuchu. znaleźli: nowy format muzyczny.
a wystarczyłoby postawić na artystów. prawdziwych artystów. tylko, że artystyczna śmietanka ma w głębokim poważaniu wielkie wytwórnie.
@de0
I w pełni się z Tobą zgadzam.
Ja tam fanem Dod, Brittneyów i innych Hannów Montanów nie jestem, ale jestem w stanie zrozumieć że komuś to pasuje a nawet się podoba i kupuje to siatkami. O gustach się nie dyskutuje ;)
Jeśli ja jednak chcę jakiś jeden utwór kupić to powinni mi to umożliwić niezależnie od tego czy jestem z USA czy z Zambii. A tak trzeba kombinować z proxy chociażby. A mi się nie chce. Chcę wejść, kupić i wyjść.
Ja mógłbym zapłacić za obejrzenie jakiegoś filmu czy serialu, ale koncerny blokują mi dostęp ("Przykro nam, usługa dostępna tylko dla obywateli USA"). To zniechęca. Wydaje mi się, że jednak troszkę by zarobili.
Niestety jak słusznie zauważyłeś, wytwórnie starają się na siłę wciskać 'neostardę + drukarkę' jak pisze ciotki. Szkoda, bo chyb jednak tracą.
Jesli ludzie nie chca kupowac calych plyt bo podoba im sie tylko jeden utwor to co stoi na przeszkodzie zeby "artysci" przestali wypuszczac chlam? Nie zamiast 10 utworow z ktorych 9 nikt nie kupi wypuszcza 1 utwor i bedzie git. Oni zarobia tyle samo a 10 razy mniej sie narobia ^^. Nie slyszalem jeszzce zeby Mozart skomponowal chlam :D
"artysci" chyba jeszcze nie dowiedzieli sie jak dziala rynek rozrywki: kase dostajemy za jakosc a nie za ilosc ^^
@de0 - trafna diagnoza.
@k wizytator - "O gustach się nie dyskutuje ;)"
Ale o jawnym bezgusciu - owszem ...
@ciotki - ""artysci" chyba jeszcze nie dowiedzieli sie jak dziala rynek rozrywki: kase dostajemy za jakosc a nie za ilosc ^^"
powiedz to takim "czru i trendi" "artystom" jak [strzelam i nie powazam] Peja, czy inne pseudo-ulice dla sfrustrowanych nieletnich. Czlowiek, ktory gestykuluje lapskami przed kamera i drze ryja, ze sprzedal X tysiecy plyt [swoja droga - moze i sprzedal, ale chyba na eksport do Ugandy], czy jakims przychlastom o czerwonych wlosach usilujacym "spiewac" glosem mocno obstrukcyjnym, itp wynalazkom.
Odbiegając od dywagacji na temat oczywistości tego, że każdy chce płacić tylko za to co lubi, należy wspomnieć, że nowy format plików się nie przyjmie choćby z powodu niekompatybilności sprzętu. MP3 jest na tyle dobry, że większości jakość oferowana przez ten kodek wystarczy. Zatem czym oni chcą przekonać ludzi do zmiany swoich nawyków i upodobań?

nie mówię o mozarcie, chopinie czy pendereckim :) nie mówię o geniuszach :) nie mówię nawet o przeciętnym dj'u który potrafi lepiej i uczciwie zarobić na tym co "tworzy" ząglując kilkama vinylami.
mając na mysli chłam mówię o promowanych "gwiazdach" i "gwiazdeczkach" którym piszą muzykę, pisza teksty, potem to nagrywają, ubierają i wyganiają jak kozy na scenę...
a na scenie okazuje się hehh, że panna nie potrafi śpiewać.
ale cóż. czasem na te 10 utworów trafi się jeden "hicior" i na tym zarabiają wszyscy dookoła tej "gwiazdki" z wyjatkiem niej samej. tak np działa rynek muzyczny w polsce ale polska to nie wyjątek.
w muzyce pop (trudno nazwać to gatunkiem) idzie się na "ilość" bo ta ilość dotychczas przekładała się na $ tylko dlatego że była sprzedawana w "komplecie".
nie mylmy "gwiazd" z artystami :) jesli artysta stworzy chłam to nikt więcej nie przyjdzie na jego koncert czy imprezę.
w wielu przypadkach wydanie płyty dla nich stanowi formę promocji (coś czego nie trzeba promować bo samo w sobie jest reklamą).
dlatego też często-gęsto sami umieszczają ją w sieci. dlatego tez sami tworzą własne strony i dbają o swój tzw "wizerunek" i raczej nie potrzebują do tego wielkich wytwórni które dodatkowo będą z nich skrobać kapustę. jesli już sprzedają płyty to robią to sami albo przez ukierunkowane na jakiś konkretny gatunek muzyczny sklepy internetowe podczas gdy wielkie wytwórnie wpychają wszystko do jednego worka po naklejeniu ceny.
kthulu: niczym. nikt tam się pewnie nie zastanawiał. chodzi o to żeby przekonać Cię do kupna tego czegoś. a jak już zapłacisz to Twój problem co z tym dalej zrobisz.
pewnie, że to działanie na krótka metę. ale ilu nabiorą tylu nabiorą troszkę przedłużając przy okazji swoją agonię.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.