Ale o czym my tutaj mamy myslec? Internet w firmie a nasza-klasa? Przeciez to jest POZERACZ czasu i rozumu wiec powinien byc zamkniety raz na zawsze tak jak 90% portali spolecznosciowych ktore sa zaprojektowane dla glupoli. Osobiscie jakbym pewnego dnia dowiedzial sie ze mam ograniczenia na necie albo blokady to poszedlbym do szefa i powiedzial zeby je zdjal bo czesto jest tak ze przegladam 10 stron na minute w poszukiwaniu informacji i czesto jest to alegro/interia/onet itp ktore zawieraja bardzo duza baze linkow. Jesli za kazdym razem mialbym wpisywac powod swojej wizyty na stronie to bylbym strasznie wyrwany z ciagu poszukiwan. To tak jakbym zaczal czytac te artykuly ktore sie tam znajduja.
Moze niech kazdy powie czy jest w pracy w tej chwili czy w domu to bedziemy mieli lekkie wyobrazenie. Ja zaczne:
Jestem w domu. :)

Mi gg w pracy jest nieodzowne :) Do tego Net - pracuje na uczelni a więc raczej w wolnym zawodzie ;)
U nas też chcą wprowadzić "monitoring działań pracowników" co od razu zaczęło sprawiać bardzo nieprzyjemną atmosferę w firmie.
Od NK czy poczty mam net w domu a w pracy od czasu do czasu coś poczytać. I jest to wiele dziedzin począwszy od pracowniczych poprzez gospodarcze, przepisy prawne czy też newsy na DI itp portalach.
Teraz jestem w pracy, ale nie mam akurat zajęcia w tym momencie. Niedługo będę chyba w sufit patrzył...
Myślę, że cyberslacking nie jest ani zły ani dobry sam w sobie. To zależy od indywidualnego podejścia do pracy pracownika. Czasami jest tak, że ktoś po prostu potrzebuje chwili odpoczynku. Jednak przez ogrom serwisów do których jednym kliknięciem ma się dostęp, czasami pokusa jest nie do przejścia. Szczególnie jak już raz się tego zasmakowało. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest ciągła kontrola pracowników, którzy używają komputera w pracy. W ten sposób łatwo wychwycić anomalia, typu ktoś zaczyna dzień po dniu coraz więcej spędzać czasu w serwisach społecznościowych. Drugim plusem ciągłego monitoringu jest to, że możemy mieć pretensję tylko do anomaliów, a nie do tego że naturalnym rytmem pracownika jest przeglądanie Internetu 30 minut dziennie w celu odprężenia się. Jeśli ktoś szuka takiego rozwiązania polecam http://www.timecamp.com
Na uczelni to mozna i woznym byc - a to tez wolny zawod? Zastanow sie co piszesz. Nikt Ci nie placi za klepanie o glupotach na gg tylko za godziny. Godziny te masz wykorzystac na prace na rzecz pracodawcy.
Takze pracuje na uczelnie - ale akurat w wolnym zawodzie.
pozdr


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.