bez sensu!
to jest przeciez dojenie ojczystego kraju/unii europejskiej! dzialanie iscie niespoleczne i zagrazajace spoleczenstwu!
czuje sie jak idiota jakis gdy to czytam!
socjale ludzie maja wieksze niz nie jeden pracujacy uczciwie! ja mam na stazu 603 zlotych (tylko sie zabic) na oplaty mi nie stacza a na wieznia nic nierobiacego idzie 1800 zl miesiecznie a ja pracuje i oplaty mam! w tym nie ma sensu i logiki za grosz! zapieprzam w soboty gdzie tu kurna jest uczciwosc,a szefostwo kawe pije i pornosy oglada na kompach - cala robote odwala stazysta!
to jest niesprawiedliwosc i wyzysk spoleczny dopiero!
Szkoda mi go. Jakie jest prawo każdy widzi - jestem zażenowany tym co się dzieje. Wyłapuje się ludzi, którzy wytykają dziury, starają się podnieść bezpieczeństwo - firmy w tym kierunku nic nie robią ich sprawa, a hakerzy uważani są za przestępców - gdzie w innych krajach dostałby pracę i wiele dobrego mógłby zrobić. To hakerzy tworzą internet, jeżeli im się coś nie podoba to dość proste jest, że to zamknął w jakiś sposób - nie robi się tego bez odpowiedniego motywu. Później tylko same problemy, ciąganie po sądach, płacenie kar za defejs na stronie - jeżeli dobrze pójdzie to nawet więzienie. Nie mogę tego przemilczeć, to dość proste, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Najlepiej zamknijmy wszystkich którzy chcą coś zmienić - NA LEPSZE, zamknijmy każdego, który może zmienić sytuację.
anarchia m/
tak to bywa w życiu. Nie on pierwszy nie ostatni. A tam gdzie zamkną jednego jest 2 następnych. :Q
Tak sobie myślę, że dobrym pomysłem będzie utworzenie w strukturach Policji komórki, do której można by zgłaszać "dziurawe" strony, formularze, skrypty, etc. gdyż informowanie o takim fakcie i płynących z niego zagrożeniach adminów/wlaścicieli strony kończy się często a) brakiem reakcji, b) obelgami zwrotnymi, c) zgłoszeniem takiego życzliwego na policję. A potem taki człowiek, który w sumie chciał dobrze, zaczyna mieć problemy z Policją. Co o tym myślicie? W końcu informując właściciela o fakcie "dziurawości" jego strony jest działaniem na korzyść wszystkich Internautów, a nie - jak to często jest postrzegane, działaniem na szkodę właściciela strony czy webmastera danej strony. Każdy uczy się na błędach. Przynajmniej powinien :-)
A mnie nie jest go szkoda. Niby dlaczego? Zniszczył wizerunek, więc powinien za to zapłacić. Gdyby rzeczywiście był fachowcem, to by napisał oficjalne pismo do własciciela strony, informujące o wykrytych lukach bezpieczeństwa i zagrożeniach z nimi związanym i podpisał się imieniem i nazwiskiem. Taki deface to zwykła zabawa dla małolatów, który chcą zrobić wrażenie na sąsiadce. Zabawa, która ma niestety realne konsekwencje finansowe i wizerunkowe dla własciciela danej witryny. I to powinno być jak najbardziej karalne.

Niestety, mało "twórców" akceptuje krytykę. Gdyby jeszcze odkrywca luki chciał wynagrodzenia za swoja wiedzę to już w ogóle podciągnięto by to pod szantaż. Więc podmiana strony jest często tak tak samo bezpieczna (i skuteczniejsza) jak oficjalna drogi. Dopiero ona z reguły dociera do prawdziwych zainteresowanych. Nie popieram - ale innych dróg czasem nie widać.

Zgodzę się z tym, że oficjalna droga jest w praktyce równie bezpieczna, ale obierając oficjalną drogę masz podkładkę w momencie ewentualnego sporu w sądzie. Kompletnie nie popieram deface, bo to zwykłe chamstwo jest, a jeśli ktoś nie zareaguje na informację o dziurach, to sam jest sobie winien. Nie upoważnia to jednak wykrywającego luki do destrukcji. Analogicznie, jeśli ktoś przechodzi na czerwonym świetle, nie będę starał się go uświadomić o ryzyku jakie podejmuje, śledząc go samochodem i potrącając nastepnym razem kiedy przejdzie na czerwonym świetle. Prawda? ;) Wiadomo powszechnie, że takie metody (deface) stosowane są przez małoletnich i ScriptKiddies, a oni mają znikome pojęcie o tym, na jakie realne straty finansowe narażają właściciela danej strony, a dzięki takiemu postępowaniu dają właścicielowi asy do ręki. Nie ma przepisów, które nakazują posiadanie "niedziurawych" witryn internetowych, ale istnieją przepisy regulujące narażenie na straty finansowe czy moralne. A w kwestii uzupełnienia, najlepszą drogą oficjalną jest powiadomienie w pierwszej kolejności webmastera/admina, w a w wypadku braku reakcji - bezpośrednie pismo do kierownictwa/zarządu danej firmy. Wiadomo, że webmaster/admin będzie starał się ukryć swoją niekompetencję przed kierownictwem, a jeśli jest odrobinę rozgarnięty, to jednak usunie usterki i podziękuje zgłaszającemu. Takie przypadki niestety należą do rzadkości :-) A deface można _zaprezentować_ niedowierzającemu właścicielowi danej witryny, ale TYLKO I WYŁĄCZNIE na jego wyraźnie i oficjalne żądanie/prośbę. W każdym innym wypadku będzie to zwykły bandytyzm/frustracja. A rozsądny właściciel potrafi nawet zapłacić takiemu "odkrywcy" za uratowanie przed kompromitacją. Wykrywanie usterek i luk w bezpieczeństwie danej witryny/sieci/aplikacji etc. jest dobrze płatną pracą :-) Podkreślam - pracą - nie szantażem :-)
Dobre sobie. Zgłosiłem błąd na pewnej, znanej stronie - bez deface, przez maila, ba, zaproponowałem nawet za drobną opłatę załatać dziurę i odszukać więcej ewentualnych luk w skrypcie. Panowie mi podziękowali za odnalezienie luki, powiedzieli, że resztą zajmie się informatyk ale jak coś to kiedyś możemy się dogadać co do dalszej współpracy :]. Dogadaliśmy się - 7 miesięcy później ;-) Jutro idę do sądu na drugą sprawę. Miła pani w sądzie powiedziała mi, że to podchodzi pod cyberterroryzm - wyłudzanie pieniędzy i włamywanie się. Bardzo mi miło - zapłacę karę, komputera nie odzyskam. Kocham Polski system, jestem dumny z bycia Polakiem, a cooo... W mediach zostałem okrzyknięty mianem hakera, lol. Śmieszne ? Dla mnie żałosne i wcale nie jest mi z tym miło.

Dlatego mówię, takie sprawy trzeba załatwiać delikatnie i tylko na służbowym piśmie. Twój błąd polegał na tym, że na wstępie zaproponowaleś płatną współpracę, co niejako zaprzeczyło Twoim dobrym zamiarom i obnażyło chęć zysku. Takie rzeczy niestety trzeba załatwiać "społecznie" - inaczej śmierdzą szantażem. Poszli do sądu, bo bali się, że prędzej czy później wykorzystasz swoją wiedzę wyrządzając im szkodę. Kolejną rzeczą jest to, ze w takie sprawy najlepiej się nie bawić będąc prywatną osobą, a tylko - jeśli za Tobą stoi jakaś firma. W Polsce niestety jest tak, że często nawet Policja ma problemy ze znajomością przepisów (w szczególności ze znajomością ustawy o świadczeniu usług drogą elekroniczną). Będzie mi miło jeśli dasz znać jak się potoczyły dalej Twoje losy, no i trzymam kciuki, żeby zdrowy rozsądek jednak zwyciężył :)
Ktoś może zapytać - po co się w to bawić służbowo i "społecznie"? Otóż dlatego, że pewien procent takich zgłoszeń owocuje realną współpracą - często w późniejszym terminie i nie w sądzie :) Trzeba to jednak robić z przekonania, a nie z chęci zysku.
Jako, że nie mam ukończonych 18 lat, nic nie podmieniałem, przyznałem się do winy - dostałem tylko upomnienie. Pani Sędzina była dzisiaj bardzo miła ;-)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.