Jako, że nie mam ukończonych 18 lat, nic nie podmieniałem, przyznałem się do winy - dostałem tylko upomnienie. Pani Sędzina była dzisiaj bardzo miła ;-)

Dlatego mówię, takie sprawy trzeba załatwiać delikatnie i tylko na służbowym piśmie. Twój błąd polegał na tym, że na wstępie zaproponowaleś płatną współpracę, co niejako zaprzeczyło Twoim dobrym zamiarom i obnażyło chęć zysku. Takie rzeczy niestety trzeba załatwiać "społecznie" - inaczej śmierdzą szantażem. Poszli do sądu, bo bali się, że prędzej czy później wykorzystasz swoją wiedzę wyrządzając im szkodę. Kolejną rzeczą jest to, ze w takie sprawy najlepiej się nie bawić będąc prywatną osobą, a tylko - jeśli za Tobą stoi jakaś firma. W Polsce niestety jest tak, że często nawet Policja ma problemy ze znajomością przepisów (w szczególności ze znajomością ustawy o świadczeniu usług drogą elekroniczną). Będzie mi miło jeśli dasz znać jak się potoczyły dalej Twoje losy, no i trzymam kciuki, żeby zdrowy rozsądek jednak zwyciężył :)
Ktoś może zapytać - po co się w to bawić służbowo i "społecznie"? Otóż dlatego, że pewien procent takich zgłoszeń owocuje realną współpracą - często w późniejszym terminie i nie w sądzie :) Trzeba to jednak robić z przekonania, a nie z chęci zysku.
Dobre sobie. Zgłosiłem błąd na pewnej, znanej stronie - bez deface, przez maila, ba, zaproponowałem nawet za drobną opłatę załatać dziurę i odszukać więcej ewentualnych luk w skrypcie. Panowie mi podziękowali za odnalezienie luki, powiedzieli, że resztą zajmie się informatyk ale jak coś to kiedyś możemy się dogadać co do dalszej współpracy :]. Dogadaliśmy się - 7 miesięcy później ;-) Jutro idę do sądu na drugą sprawę. Miła pani w sądzie powiedziała mi, że to podchodzi pod cyberterroryzm - wyłudzanie pieniędzy i włamywanie się. Bardzo mi miło - zapłacę karę, komputera nie odzyskam. Kocham Polski system, jestem dumny z bycia Polakiem, a cooo... W mediach zostałem okrzyknięty mianem hakera, lol. Śmieszne ? Dla mnie żałosne i wcale nie jest mi z tym miło.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.