Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~czyed

    Ja nie uważam siebie za starego, wypraszam sobie! MP3 natomiast niestety za to że jest tak popularny i za to że nie ma dużo sprzętu który oferowałby możliwość nawet głupiego odtwarzania, a nie dla tego że słuchacz nie słyszy - używany jest imho. MP3 w LAME minimum 192 nadaje się do odsłuchu co fakt ale Vorbis nie powinien leżeć w tej samej grupie z powodu bardzo-mniejszych zniekształceń i zapewnieniu wyższej jakości przy tym samym bitterate. Flaki zajmują zbyt dużo miejsca imho by to można było używać chyba że ma się tylko jedną płytę cd w kolekcji albo lubi żonglować..

    06-03-2009, 15:26

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~czyed

    "..nie ma dużo sprzętu który oferowałby możliwość nawet głupiego odtwarzania.." (inne formaty).

    Tak to jest jak się nie zweryfikuje treści przed opublikowaniem.

    06-03-2009, 15:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~promp3

    Bzdura, pierwsze slysze, zeby muzyka w mp3 miala druciane brzmienie, przeciez taki mp3 w 320kbps dla normalnego czlowieka jest niemozliwy do odroznienia od nagrania cd audio!

    06-03-2009, 16:26

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Movikun@gmail.com

    Panowie, tutaj nie problemem jest jakość kodeka, a to jak ludzie miksują kawałki - z b. niską dynamiką. Zainteresowanych zachęcam o poczytaniu o "Loudness War". W skrócie - kiedyś różnica między najcichszym i nagłośniejszym dźwiękiem w nagraniu wynosiła ok 16dB, a głośność 0dB była nie do dotknięcia (ze względu na fizyczny format winyla), dzisiaj jest już 6 albo i mniej. Tutaj przykład : http://www.youtu(...)&fmt=18. A robi się żeby muzyka na tych "pchełkach/mp4" brzmiała głośniej. I tutaj jest problem.

    06-03-2009, 16:39

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Sempoo

    Tia, best exempli to 'Death Magnetic' Metalliki.

    Sprawę dynamiki wałków i poziom średni RMS dałbym na 2 mcu za sprzętem. Ale oczywiście nie wszystkie płyty są zmasakrowane limiterami, np. Ramona Rey 2 brzmi soczyście :)

    06-03-2009, 17:29

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~meloman

    Kolejny problem to moim zdaniem niemal całkowity brak "kultury muzycznej" (audiofilskiej) w Polsce. Rynek sprzętu praktycznie u nas nie istnieje (proponuję spróbować kupić w rodzimym sklepie kartę ESI), a cały wybór wypełnia jeden monopolista znany z kiepskiej jakości produktów oraz kilka firm-krzaczków. Aby poczytać o prawdziwym auidiofilstwie, kupić dobry wzmacniacz, markową kartę (nie "x-fi") trzeba szukać na eBay-u.
    Znam jedno polskie forum o tematyce zbliżonej do audiofilskiej.
    W Niemczech jest takich forów kilkadziesiąt.

    06-03-2009, 17:30

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Sempoo

    eee, nie jest aż tak źle, no ale audiofile to tzw. "grupa podwyższonego ryzyka" ;) wiadomo o co chodzi, heh

    Po prostu ludzie nie mają wiedzy i odpowiedniej czułości układów nerwowych.

    06-03-2009, 17:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~meloman
    [w odpowiedzi dla: ~Sempoo]

    Znam ten typ ludzi, sam się do nich zaliczam. W Niemczech "kluby" tworzy firma Terratec, ostatnio też Audiotrak, który się do Niemiec przenosi - zapewne w przyszlości połączy się z Terratec`iem - liczę na ich nowe topowe produkty.
    W Polsce poza kilkoma sieciami sklepów typu Audio Factory czy Sound Import - siłą rzeczy (niewielki kapitał) działającymi w niewielkim liczebnie środowisku klientów jest jedynie wysoki warszawski wieżowiec pewnej singapursko-amerykańskiej firmy.
    Kupno dobrego zestawu głośnikowego, nie "komputerowego" graniczy z cudem. Szukałem dobrych monitorów aktywnych 30W, były tylko pow. 2tys. zł. Na eBay kupiłem od Niemca niemal identyczne używane za równowartość 300zł.
    Ale komu chce się poszukać?

    06-03-2009, 18:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~urugwaj 4 win

    Bo u nas czlowieka ktory widzi roznic miedzy 190 a 300 kbps nazywa sie audiofilem ^^. Albo takiego ktory kupi porzadny sprzet. Albo takiego ktory zrobi go sobie sam bo koszta sie nie kalkuluja...

    06-03-2009, 23:17

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~echo

    Jeśli chodzi o formaty, to jaki format importowania Cd jest najbardziej zbliżony do oryginału jakością dźwięku (i chodzi mi tu o iTunes)? Ja po prostu dbam o moje płyty a sami wiemy do czego prowadzi ich ciagłe odtwarzanie w napędzie komputera, a także sprzętu audio.

    07-03-2009, 04:43

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~sluchacz

    tylko winyl! cd nie dorasta mu do pięt, nie wspominając nawet o budzącym litość formacie mp3

    07-03-2009, 08:37

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Adiq
    [w odpowiedzi dla: ~Nathan]

    Ja muzyki słucham na laptopie ze słuchawkami za 5 dych... I różnica pomiędzy powiedzmy płytą Serj Tankiana w MP3 z dobrym bitrate i FLAC jest bardzo odczuwalna zarówno w dźwiękach jak i przyjemności z muzyki ;)

    07-03-2009, 10:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~czyed

    Adiq: Tak, szeleszczący ("metalicznie") mniej wyrażny dzwięk pozbawiony sceny/głębi. Ale z tymi słuchawkami i laptopem to chyba przesadziłeś.. :)

    Co fakt przy wyższym biterate MP3 nie słychać aż tak tego jak przy niższym no ale cóż..

    Łój w uszch trzeba hodować na słabsze mp3 i patyczkiem (takim z wacikiem) go tam wbijać/ubijać.. :P To nie dla mnie i mam nadzieje, że i nie dla was. :)

    07-03-2009, 11:00

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~viatrak
    [w odpowiedzi dla: ~hifi]

    Pozwolę sobie wejść w temat, dzieci są głuche od słuchania szmiry, dla nich liczą się decybele i nic więcej. A co do słuchania muzyki stratnej to jedno jest pewne, jest gorsza od bezstratnej, jest gorsza od porysowanej winylowej.

    07-03-2009, 14:06

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~czyed

    viatrak : "orysowanej winylowej" - ciekawe, trzaski to nie zniekształcenia, a gdy igła przeskakuje też ok?

    07-03-2009, 14:35

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy