Pamiętam czasy, jak pojawił się komputer osobisty. Wtedy też wyszła inicjatywa, aby skomputeryzować szkoły. Miały to być komputery Meritum, naszczęście nic z tego nie wyszło.
Ciekawy jest konsensus:
"Arabski zapytany o ciężary jakie będzie musiał dźwigać uczeń powiedział, że prawdopodobnie w wybrane dni uczeń będzie szedł do szkoły z komputerem zamiar książek."
To przypomina lekcje matematyki. Aby uczeń nie nosił podręcznika do algebry i geometrii, było określone, kiedy jest algebra a kiedy geometria.
A co będzie jak jeden nauczyciel będzie chciał prowadzić lekcję w tradycyjny sposób a drugi z komputera.
Dzisiaj komputer jest tym czym kiedyś była encyklopedia. Ale nie wpadajmy w paranoje.
Jak nauczyciel ma zamiar upilnować czy uczniowie będą korzystać w czasie lekcji z komputera w odpowiedni sposób? Przecież zawsze można włączyć sobie grę a jak nauczyciel będzie przechodził to ją ukryć. Niech nie mówią, że mogą się przed czymś takim zabezpieczyć, w gimnazjum jest wielu uczniów którzy bez najmniejszego problemu obejdą zabezpieczenia przed uruchamianiem jakiś aplikacji...

Pomysł dość poroniony. Już lepiej byłoby sfinansować komputery dla studentów z biednych rodzin, bo tam na prawdę komputer się przydaje i ludzie będą wiedzieć jak go wykorzystać. W gimnazjach on będzie używany chyba tylko do gier.
Tak z tej samej beczki.
Komputer Świat 11/2008
"komputer pod strzechy"
"Rząd chce, aby najuboższe rodziny w Polsce otrzymały za darmo pecety i dostęp do internetu. Ale nikt nie wie, ilu może być chętnych na darmowy sprzęt."
"Władze terenowe mają ocenić, ile darmowych komputerów będzie potrzebnych ubogim mieszkańcom konkretnych gmin."
Gówniarzerii notebooki (nie mam na myśli wszystkich), peeewnie. Państwo nadopiekuńcze, demoralizujące i na dodatek wywalające pieniądze kompletnie nie tam, gdzie trzeba. Gdyby nie kradło tyle, to każdego gimnazjaliste by było stać na wiele więcej niż byle-notebook z jałmużny.
Zgadzam się z pomysłem, że jeśli już coś takiego robić, to dawać biedniejszym studentom. Ale przede wszystkim może lepiej by się jednak zająć np. autostradami albo mafiami pokroju ZAIKS-u?
nie no to chyba żart jakiś. Ja rozumiem, że premier chce pokazać że wesoły z niego człowiek no ale tutaj to już przegiął. Gimnazja są w tej chwili najgorszymi szkołami, zdecydowanie w złych opiniach wyprzedzają i podstawówki i licea i z to jeszcze uczniowie owych gimnazjów mają prezenty dostawać? No przecież to już nawet śmieszne nie jest. Student to inna sprawa. Sam wykorzystuje lapa do notowania na wykładach. Student raz na jakiś czas pójdzie na imprezke i wypije pare piwek a gimnazjalista codziennie na osiedlu chleje i zaczepia ludzi i w nagrode za to dostanie laptopa. oj PO PO macie szczescie ze nadal poza PiS-em nie macie opozycji bo bym już na was nie zagłosował
Ja myślę, że Tusk chce sobie, po prostu, kupić ludzi. I to za ludzi pieniądze. Bo co to znaczy z budżetu? To znaczy z pieniędzy podatników. Tak więc za pieniądze Polaków chce sobie zrobić kampanię reklamową. Nie wierzę w jego dobrą wolę. Dodatkowo można będzie od dzieci zaczynać pranie mózgu np. plakietka na obudowie z informacją w stylu "Sprzęt zakupiony z inicjatywy premiera Donalda Tuska", domyślna strona internetowa PO lub premiera Donalda Tuska itp. Dzieciom zapadnie w pamięć, że liberalizm jest dobry, bo przecież widziały to na własne oczy. W komunizmie też były głosowania i kto przyszedł mógł coś dostać. Wałęsa też obiecywał dla każdego kasę.
Laptop dla biednych - TAK; Laptop do 1,5 tys złotych np. eeepc - TAK; Musi być wywiad środowiskowy - ale taki konkretny, aby dostali Ci, co naprawde go potrzebują a nie np. syn dyrektora, czy córka nauczycielki, albo ... jakieś dziecko bogatych rodziców - i znając życie - biedni gówno dostaną !! Polski rząd jest bezmyślny :/


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.