
Przeciez jest napisane, ze to byla awaria a nie celowe dzialanie. Ale kazdy powod jest dobry, zeby cmyknac dla siebie troche grosza z TP... Za cos musza w koncu zyc. Ten UKE to zwykly wg. mnie pasozyt.

To przecież zamiast pobierania kary te pieniądze można wykorzystać na zbudowanie systemu zabezpieczeń, nie prawda? Ale po co, skoro można je wziąć dla siebie...

Nie ma żadnych botów... Taka jest prawda. Tak jak sąd może zasądzić karę pieniężną i kazać przeznaczyć je na cele charytatywne, tak samo można w tej sytuacji, ale po co, jak można wziąć kasę dla siebie... To pierwsze takie "przewinienie", więc upomnienie słowne powinno wystarczyć. Przecież TP wyciągnie wnioski z tego. Awarie się zdarzają. Ale nie... Jest okazja to trzeba trochę wyrwać kaski. UKE jest jeszcze gorsza od RIAA.
Zapewniam, że nie jestem pracownikiem TP. Nie mówię, że jest ideałem. Ale tak sie utarło, że monopolista zawsze winien wszystkiemu...

@makrakc inaczej bys pierdział, gdyby to Twój majatek sie spalił, albo gdybys nie mógł dodzwonić się na pogotowie, kiedy umierałaby Ci matka.
psim obowiązkiem TP było i jest utrzymywac połaczenia alarmowe przez 24h na dobę na każdej linii telefonicznej jaką sprzedaje.
Takie jest PRAWO, i takie są tego prawa konsekwencej.
Nikt nie zmusza włascicieli TPsa do zajmowania sie dizałalnością telekomunikacyjną.
Jesli nie radzą sobie z wymogami prawnymi w tej branży, to moga np. sadzic kartofle, albo naprawiać buty.
Poza tym, nie możesz nazwać UKE pasozytem, bo żadne pieniądze które nakazuje płacić operatorom nie wpływają na jego konto. Tylko do Budżetu Pańastwa.
BTW ciekawe, co sie później dzieje z taki ponadbudżetowymi pieniędzmi w budżecie.
Nawet jezeli byl to wypadek a nie celowe dzialanie to z pewnoscia tepsa przez takie ryzykowne prace konserwacyjne na centrali stworzyla realne ryzyko i przyczynila sie jak widac do wymiernych i to niemalych szkod. Patrzac pod tym katem pronic tepsy sie nie da i nie powinno.
Ale nikt nie zdola mnie przekonac, ze w tej wiosce (120 mieszkancow) oddalonej nie wiecej niz 10km od Białegostoku NIE POSIADA TELEFONU KOMÓRKOWEGO (sic!) i nikt nie wpadł na pomysł żeby skorzystac z komorki i zawiadomic odpowiednei sluzby. Rozumiem ze to ekstremalna sytuacja (pozar, wybuchy itp.), ale to niemozliwe zeby ponad setka ludzi stracila na 1,5h glowe i zapomniala o takiej mozliwosci. Zakladajac nawet ze komorki posiada w tej wiosce 1/3 ludzi co daje 40 i mogli miec problemy z zasiegiem w takiej dziurze, to jednak niezaleznie od operatora GSM poł. alarmowe sa zapewnione.
Zreszta poza komorkami jest jeszcze np. CB radio..
Jakos nie moge sobie tego wyobrazic.
"Ale nikt nie zdola mnie przekonac, ze w tej wiosce (120 mieszkancow) oddalonej nie wiecej niz 10km od Białegostoku NIE POSIADA TELEFONU KOMÓRKOWEGO (sic!) i nikt nie wpadł na pomysł żeby skorzystac z komorki i zawiadomic odpowiednei sluzby."
Też na samym początku tak pomyślałem, ale popatrz na to z innej strony: w jaki sposób są podłączone telefony w dyspozytorni? Chyba już nie przez GSM...
Rzeczywiscie, przeoczylem ten fakt.. ale nawet jezeli tak jest to rzeczywiscie slabiutka infrastruktura. Lepiej nie myslec co by bylo w razie jakiejs wiekszej katastrofy.
Ale pomijajac juz komunikacje glosowa, Te 10km mozna pokonac wlasciwie w 10 minut dowolnym samochodem. A po jakims czasie ludzie musieli dojsc do wniosku ze raczej sie nigdzie nie dodzwonia. I nikt nie wpadl na pomysl zeby wskoczyc za kółko i sprowadzic pomoc? Dziwne wieśniaki zasiedlaja tą wioseczke ;]
@KxL sam jesteś wieśniakiem dając takie komentarze. Nie byłeś na miejscu więc nie osądzaj, zobaczymy jak zaczniesz się wymądrzać przy swojej kryzysowej sytuacji. Jak wydaje Ci się że przy pożarze oni siedzieli i kombinowali do kogo zadzwonić? Podpal sobie dom, moim zdaniem 99% czasu poświęcisz na próbę ugaszenia, a resztę na dzwonienie.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |