Metro w San Francisco odcięło sieć komórkową w obawie przed zamieszkami

Funkcjonariusze policji obawiali się, że tłum wykorzysta mobilne urządzenia do komunikacji.
Radca prawny czy adwokat – kogo wybrać do swojej sprawy?
Tiny house czy dom modułowy? Kiedy postawić na gotowe rozwiązania
Zwrot towaru z zagranicznego e-sklepu w UE – kto zapłaci za przesyłkę?
Anthropic uczy za darmo – 13 kursów o Claude i AI, certyfikat w gratisie
Auto zepsute za granicą? Nie panikuj – zrób dokładnie to
Wypożyczalnia auta bez karty kredytowej – czy w Polsce to w ogóle możliwe?
Wysokiej jakości rower – jak go rozpoznać przed zakupem?
Flexispot Wave C7 – ergonomiczny fotel do pracy przy komputerze po miesiącu testów (recenzja)
Jak dobierać elementy złączne na budowie? Poradnik dla ekip
Ciepło, którego nie widać. Jak mądrze wybrać płyty styropianowe na bazie oferty Swisspor?
Funkcjonariusze policji obawiali się, że tłum wykorzysta mobilne urządzenia do komunikacji.

Nie można nie zauważyć roli, jaką odegrały serwisy społecznościowe w rewolucjach w świecie arabskim. Określanie jednak ich roli jako kluczowej wydaje się chyba jednak przesadzone.

Jest to znacznie łatwiejszy sposób rozwiązania problemu niezadowolenia społecznego niż przeprowadzanie bolesnych reform, w tym także politycznych. Blokując obywatelom możliwość komunikowania się, zniechęca się ich do działania.

Zamieszki na Bliskim Wschodzie spowodowały wzrost ruchu w sieci mobilnej. Kulminacyjnym momentem była rezygnacja Hosniego Mubaraka, ówczesnego prezydenta Egiptu – wynika z raportu „Sieci Mobilne” Opery.

Reżim Hosniego Mubaraka prawdopodobnie zamierzał zakupić za granicą konia trojańskiego FinFisher przeznaczonego do zdalnego śledzenia zainfekowanych komputerów - wynika z dokumentów, które znaleziono po przejęciu kwatery głównej Egipskiej Służby Bezpieczeństwa w Nasr City. Materiałom tym przyjrzała się firma F-Secure.

Twitter był jednym z tych miejsc w sieci, gdzie można było na bieżąco śledzić sytuację w Egipcie podczas rewolucji, jaka rozegrała się nad Nilem w styczniu i lutym. Teraz wpisy z serwisu mikroblogowego przeczytać będzie można w książce.

Nie Facebook, nie Twitter, nawet nie bieda według rosyjskich władz sprowokowała do rozpoczęcia zamieszek.

Tak wkrótce rozmowę ze znajomymi będzie mogła rozpoczynać pewna Egipcjanka.

Zachód zachłysnął się płytkimi medialnymi informacjami, że do obalenia Hosniego Mubaraka przyczyniły się internetowe portale społecznościowe, takie jak np. Facebook.

Facebook, który odegrał ważną rolę podczas rewolucji w Tunezji i Egipcie, nie chce opowiadać się po żadnej ze stron z obawy przed wprowadzeniem przez władze w regionie zakazu używania tego portalu społecznościowego - pisze we wtorek "New York Times".
Serwis poradnikowo-newsowy. Internet w życiu, życie w internecie.