Strony BBC uratowane dzięki P2P

BBC musi się zmierzyć z wysokim kosztem utrzymania swoich serwisów. Użytkownicy podpowiadają możliwe rozwiązania.

BBC musi się zmierzyć z wysokim kosztem utrzymania swoich serwisów. Użytkownicy podpowiadają możliwe rozwiązania.

Zidentyfikowanie adresu IP nie stanowi dowodu, że dany użytkownik sieci dokonał naruszenia praw autorskich - taki pogląd wyraził brytyjski sędzia Colin Birss, który wydał wyrok w sprawie 27 osób pozwanych przez ACS Law w imieniu firmy Media C.A.T. To nie tylko ostateczna porażka kontrowersyjnej kancelarii. Sędzia zakwestionował praktykę, która leży u podstaw proponowanego w różnych krajach "prawa trzech ostrzeżeń".

Tyle właśnie osób trafiło na celownik US Copyright Group (USCG). Organizacja ta zajmuje się identyfikowaniem internautów pobierających filmy z sieci i wysyłaniem do nich propozycji "ugody" (zapłać albo Cię pozwiemy). Tym razem "prawnicy od P2P" zajęli się osobami pobierającymi film "The Expendables" (znany w Polsce jako "Niezniszczalni").

Najnowsze badanie mogłoby sugerować, że tak już nie jest. Jednak bliższe przyjrzenie się metodologii tłumaczy "fenomen" niskiej pozycji muzyki w zestawieniu najczęściej pobieranych plików.

Forów, na których ludzie wymieniają się linkami do treści rozpowszechnianych z naruszeniem prawa autorskiego, nie brakuje także w naszym kraju.

Stowarzyszenie dbające o interesy studiów filmowych nie odpuszcza nawet gigantom, takim jak Google.

Choć wytwórnie filmów i muzyki są nieugięte w walce z piratami, kolejne badania pokazują, że pobieranie filmów z sieci pozytywnie wpływa na ich sprzedaż.

Blisko 100 domen w ciągu dziewięciu miesięcy przejęły Stany Zjednoczone. Zrodziło to w końcu pytania o legalność i skuteczność tych działań.

Nic nie wskazuje na to, by zjawisko składania pozwów przeciwko internautom wymieniającym się plikami w sieci miało zostać ograniczone. W zeszłym roku tylko w USA wezwania do zaprzestania nielegalnych działań i uiszczenia opłat dostało blisko 100 tysięcy osób.

Nie podano do wiadomości ich nazw, by internauci nie zaczęli ich szukać. Nie były to serwisy mające dużo użytkowników - to znak nowej strategii organizacji walczących z nielegalnym dzieleniem się plikami. Usunąć z internetu, zanim zdobędą popularność.