Załatwiam to bardzo prosto. :) Linuxa używam na co dzień do wszystkiego - np w tej chwili do pisania tego tekstu, a Windows XP wyłącznie do uruchamiania gier i sprawa załatwiona. Nie zaglądam z niego do netu, za to od czasu do czasu je przeczesuję różnymi programami i nie mam problemu z trojanami.
A co do wycinania trojana, to przecież i tak po takim ataku system jest do reinstalacji, więc z poziomu linuxa zabezpieczam sobie wszystkie dane tam gdzie Windows nie ma do nich dostępu i wgrywam system od początku. Mogę też podmienić pliki systemowe na dobre kopie zapisane gdzieś tam na zapas. :)
Sumy kontrolne plikow, obraz dysku [kopie], separacja danych wlasnych i danych systemowych, separacja/ograniczenie uprawnien uzytkownika systemu Windows ... to pozwala "jakos" przetrwac; jednak z mojego doswiadczenia, a takze z doswiadczen moich klientow wynika, ze korzystanie z tego systemu dzis jest niezwykle meczace i ryzykowne. Alternatywy sa zawsze - MacOSX, BSD, Linux ... grunt to pokonac strach przed pozornie trudnymi nowosciami [w rzeczywistosci sa duzo prostsze od platformy Windows].
Życzyłbym szczęścia w ręcznym usuwaniu trojana i to z poziomu linuksa. Ciekawi mnie jak zdobędziesz np dostęp do jądra windowsa, coby wyciąć trojana :).
PS. Nie używam windowsa tylko właśnie linuksa, ale uważam, że każdy ma wolność wyboru i dla wielu ludzi posiadanie linuksa jest bezcelowe i jest samą sztuką dla sztuki. Przynajmniej w obecnej postaci, gdy np. większość nowych gier na nim po prostu nie zadziała. Większość nowych zabezpieczeń starych gier on-line też nie pozwoli uruchomić wymarzonej gierki (gameguard, muguard itp). Wtedy jak masz zajnstalowane obok siebie 2 systemy zawsze wybierzesz ten na którym więcej rzeczy działa.
A przekonywanie na siłę i różne flame... Tylko zniechęcają potencjalnych użytkowników.
Linuks nie jest lepszy. Windows nie jest lepszy. Oba są po prostu inne i do czegoś innego służą. Tak jak ciężarówka i samochód osobowy.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.