Jeśli chodzi o "złośliwe aplikacje" (kto ten termin wymyślił???) to akurat istnieje kilka rozwiązań, które eliminują to zagrożenie całkowicie. Ja np. mam Kaspersky Mobile Security 9 na Androidzie 2.2 i nie obawiam się jakoś specjalnie tych "złośliwych aplikacji".
Gorzej z tymi połączeniami, których nie można przestawić na SSL-only. Ale to nie jest problem wyłącznie Androida, tylko raczej klucza sesji w serwisach webowych. Jeśli będę używał laptopa ze zwykłą przeglądarką w obcej sieci i... nie będę się łączył po SSL, to snifujący intruz tak samo przechwyci klucz sesji, który zostanie przesłany plain tekstem. Więc niby czemu jest to luka specyficzna dla Androida?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.