
"...bez koniecznej refleksji."
Jedyne "re" które rządzący mogą mieć to refluks żołądkowo-przełykowy od wódeczki z lobbystami i nie tylko...
Zintergowane dane medczyne sa rewelacyjnym zródłem wiedzy dla firm ubezpieczeniowych. Daje 100% pewności iz baza danych "wycieknie". A później trzeba będzie zapłacić wyzsze np. OC czy ubezpieczenia na zycie, bo w bazie jest iż 10 lat temu zasłabł np z upału.
Tak samo dane ze szkolnictwa. Pracodawca nie zatrudni bo w podstawowce miał kiepskie oceny, a w 5 klasie pobił się z kolegą.
rozumiem ze takie dane sa przeznaczone dla lekarzy a nie dla personelu oswiaty !! do takich danych nauczyciel jak nawet dyrektor nie powinien miec dostepu szkoly a pytanie czy w takim wypadku nie powinien byc administrator tj komorka odpowiedizalna za przypisywanie uzytkownikom praw do dostepu informacji tj w takim wypadku nauczyciel ktory mialby dostep do tych danych powinien otrzymac certyfikat z ABWiA do dostepu informacji niejawnych i poufnych skad mam pewnosc ze taki nauczyciel nie wykozysta informacji o uczniu przeciwko niemu ? JA moge zrozumiec wymiana informacji miedzy lekarzami ktorzy lecza pacjenta zeby przypadkiem nie przypisac leku ktory moglby wejsc w interakcje z innym lekiem i doprowadzic pacjenta np do smierci czy innych powiklan niepotrzebnych ale nauczycielom do tych danych ? to jak Aptekarzowi dac dostep nt stanu konta jakiegos polityka bez zweryfikowania czy taki potencjalny aptekarz ma czysta kartoteke czy nie wykorzysta swoich uprawnien do szantazowania czy innych celow !!!


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.