Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • Amerykan
    m
    Użytkownik DI Amerykan (11)

    Artysta w kagańcu ma szczekać jak w kontrakcie nakazano.

    13-04-2011, 09:39

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • OkropNick
    m
    Użytkownik DI OkropNick (952)

    Świetnie Pan pisze, Panie Maj.

    13-04-2011, 11:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Maxx
    m
    Użytkownik DI Maxx (26)

    Uwolnijmy każdy utwór muzyczny czy filmowy po roku od premiery i każdy będzie zadowolony. Dostępność w sieci P2P nie przeszkodzi nikomu kto chce mieć płytę na półce w kupieniu jej. Za to nielegalność p2p przeszkadza ludziom ubogim (i dusigroszom) w dostępie do wytworów kultury.

    13-04-2011, 15:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~max

    to samo dotyczy programów gdy by nie p2p nie było by mowy o szerokiej znajomości obsługi takich programów jak PS czy corel a co za tym idzie ich sprzedarzy
    odnośnie mp3 to są to substytuty nagrań cd czyli ich jakość jest z założenia gorsza ,tak jakby zabraniać nagrywać z radia,czy tv

    14-04-2011, 13:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • gryzzly92
    m
    Użytkownik DI gryzzly92 (1)
    [w odpowiedzi dla: Amerykan]

    Zgadzam się w pełni z Amerykanem..

    Niestety ale artyści nie "dziwią", lecz raczej powinni być rozumiani przez resztę społeczeństwa... Sprzedając własne twarze i talent, zrzekają się kompletnie do niego praw... Pewnie w kontrakcie i tak zadbano by nie mogli czegoś takiego powiedzieć (duże kary za nieprzychylną działalność na rzecz wydawcy), a już na pewno działają tu prawa antypirackie - zachęcanie do kradzieży przedmiotu...

    Sprzedając swój produkt artysta ma z nim raczej mało wspólnego, bo i tak żyje własnym życiem i ew. daje mu reklamę. Reszta zarobku z płyt leci na konto dużych koncernów...

    Artyści i tak utrzymują się teraz głównie z koncertów, a nie wydanych "krążków" - kwoty od serii sprzedanych płyt w stosunku do przychodów z koncertów są zaledwie groszowe...

    Płyta jest bardziej reklamą, a to że nie jest w interesie wydawcy sponsorować klienta wiadomym jest od zarania dziejów...

    14-04-2011, 13:30

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • anfinuo
    m
    Użytkownik DI anfinuo (1512)

    "Dziwić może fakt, że artyści zamiast bronić P2P pozwalają, aby ich wydawcy mówili za nich."
    Obywatele zamiast bronić swoich praw dają je sobie odbierać, albo jeszcze sami w tym pomagają, więc dlaczego tzw. artyści mieli by być inni ?
    Poza tym artysta z podpisanym "cyrografem" jest od "artystowania", a nie PR.

    18-04-2011, 01:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Amerykan
    m
    Użytkownik DI Amerykan (11)

    Stary wpis, nikt już nie przeczyta ale co mi szkodzi. Z muzyką i filmami udostępnianymi w masowych mediach jest jak z moim koszem na świeci.
    Mam firmę. Podpisałem umowę z Odbiorcą Śmieci. Dali mi kosz, postawiłem przed lokalem na ulicy. Każdy może wrzucić śmiecia do kosza, ale kosz jest MÓJ. Płacę, mam wszelkie prawa do kosza, i se nie życzę, żeby ktoś na ulicy mi wrzucał śmiecia, więc piszę na koszu, że jakiekolwiek nieautoryzowane PRZEZE MNIE korzystanie z kosza podlega odpowiedzialności karnej, i że będę ścigał piratów, którzy narażają mnie na dodatkowe koszty wrzucając śmieci do mojego kosza.

    A teraz analogie. Muzyka nie jest sprzedawana w sklepie jak towar (np. programy komputerowe) jest ogólnodostępna jak mój kosz. To właściciele praw autorskich puszczają teledyski z kanałach telewizyjnych, które ja sobie zakupiłem, w radio, za które ja płacę, nawet w reklamach - podobnie filmy. Dlatego tak jak MÓJ KOSZ te dobra powinny być ogólnie dostępne do niekomercyjnego użytku. Mogę je nagrywać i odsłuchiwać ze znajomymi, mogę wrzucać śmieci do publicznych koszy - dopóki nie zrobię sobie z tego komercyjnego interesu, np. mam firmę nie wykupiłem sobie usługi usuwania śmieci, a wszystkie regularnie podrzucam sąsiadowi.
    Tak samo z muzyką i filmami, puszczasz muzykę w firmie, żeby umilić czas klientom i pracownikom - płać. Puszczasz film na podwórku i sprzedajesz bilety - płać. Ale nie płać, jak zanosisz zakupiony film do przedszkola, żeby razem z twoim dzieckiem oglądnęli do jego koledzy i koleżanki.

    Niekomercyjne użycie dóbr, które wręcz wniesiono mi do domu musi być nieodpłatne. Oni to dawno rozumieją, ale chciwość nie pozwala im odciąć się od koryta pozwów, oskarżenie roszczeń i gnębienia fanów / konsumentów.

    09-06-2011, 14:42

    Odpowiedz
    odpowiedz

RSS  
RSS