Wszystko fajnie gdy mamy do czynienia z tłumieniem linii czy takimi sprawami jak przeciążenia centrali. Ale ja ostatnio mam dość ciekawy problem. Mieszkam dosłownie 500 m od centrali. Centrala spokojnie zapewnia połączenia dochodzące do 20 mbit wszystkim zainteresowanym w okolicy. np moje miejsce pracy chciało się 8 mbit i ma 8 mbit prawie bez przerwy. Natomiast ja mam linię tp i internet w netii. Płacę za internet 2 mbit, który notabene chodził do niedawna (przez ostatnie 4 miesiące) bez najmniejszych zerwań przy synchronizacji 2400 z haczykiem kbps. Kilka dni temu wywaliło mi internet po czym synchro spadło do 1312 kbps i ani kb więcej ani mniej. Po telefonie na infolinię zostałem poinformowany, że mam bitstream i tyle. Technicznie mam możliwości przynajmniej 8 mbt a dostaje 1,2 (szybkość pobierania w porywach do 1100) płacąc za 2 mbit. Czy to jest uczciwe? Miałem 2 mbit i wyraźnie zostało to zerżnięte do 1 z ogonkiem przez tp!!
Wielu z Was się martwi o interesy dostawcy internetu. Ja korzystam z Dialogu i dostaję jakieś 10%. Najważniejsze w tych nowych uregulowaniach jest by abonent mógł odstąpić od umowy bez ponoszenia kosztów. To pobudzi konkurencję i może być lepiej. Poza tym picowanie i sprzedawanie gruszek na dębie jest zasadniczo bezprawne.
Trzeba tu jeszcze wspomnieć tereny wiejskie...gdzie jak zauważam w swoje okolicy, ciężko już telefon podpiąć że o internecie się nie wspomina (jedynie radiówka). Łącza z prędkością 512Kb/s...to jakaś kpina, a najlepsze jest to że powiedzmy w miejscowości gdzie jest 1000 mieszkańców, ponad połowa deklaruje że chętnie wzięłaby nawet to 10Mb/s gdyby tylko była taka możliwość, jednak przebudowa infrastruktury przecież jest nieopłacalna...skoro za takie 512 trzeba 50zł co miesiąc rzucić (i wytrzymywać zrywanie połączenia i spadki prędkości)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.