Nie przesadzajmy z tymi "koszmarnymi wydatkami na CE". Mam tu dvd firmy Manta, które odczytuje niemal wszystko łącznie z Pendrivem i kosztowało raptem 130zł.
Jest to sprzęt bez porównania bardziej funkcjonalny niż Panasonic za 300 zł... (Który notabene nie chciał czytać zdjęć i filmów avi i się wyłączał, a jak tylko się skończyła gwarancja, to od razu się zepsuł).
Moneetor: Co do sensowności badań kompatybilności elektronicznej. Chyba nie chciałbyś by okazało się, że Twoja karta graficzna potrafi otwierać twój garaż kiedy odpalasz na swoim komputerze swoją grę. Albo na pewno nie chciałbyś by Twoja kuchenka mikrofalowa zakłócała pracę Twojego domowego Wi-Fi. Przykłady te nie są wyssane z palca i jak najbardziej miały (i mają miejsce). To właśnie dlatego, że producent oszczędza na badaniach kompatybilności elektromagnetycznej co może (i zdarza się) kończyć tragicznie.
Moneetor: Aby produkt mógł być oznaczony znakiem CE musi m.in. spełniać wymagania kompatybilności elektromagnetycznej. W Polsce to właśnie UKE odpowiedzialne jest za regulacje i kontrole z zakresu kompatybilności elektromagnetycznej. Nic więc dziwnego, że UKE wywiązuje się ze swoich obowiązków i sprawdza sprzęt dostępny na rynku.
Akurat składane w Polsce wiwy i belwoody to najlepsze odtwarzacze dvd na świecie (tak naprawdę to jedno i to samo tylko pod inną nazwą) - tyle, że jest ich stosunkowo niewiele a statystyki psują inne firmy stawiające nie na jakość a na bardziej masową produkcję jak np manta.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.