Pytanie: czy te dzieci będą potrafiły podpisać się piórem, czy jedynie "kwalifikowanym podpisem elektronicznym". Współczuję im, degeneracja młodych umysłów pójdzie jak po maśle. Pętla elektronicznej smyczy coraz dokładniej zaciska się na gardłach zidiociałej populacji.
za moich młodych lat dysleksję, dysgrafię i adhd leczono prosto - linijką po łapach, do kąta, za drzwi i powrót z rodzicami, trzyletnim "zimowaniem" dla robiących błędy...
O dziwo... to pomagało. Nie pamiętam nikogo z taką "chorobą" z lat swej mlodości.
Jeden miał może ADHD, ale po kilku ciosach po buzi mu przeszło :)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.