Porządne kraje nie wydają ludzi barbażyńcom z byle powodu. To mniej więcej tak jakby Korea Płn żądała od Anglii wydania kogoś kto napisał na murze "ukochany przywódca jest głupi". Wiadomo że spotkałaby go tam kara nieproporcjonalna do popełnionego czynu - w USA jest dokładnie to samo jeśli gdzieś w oskarżeniu przewija sie słówko terroryzm. Różnica jest jedna - w Korei nie próbowali by nic udowodnić w uczciwym procesie tylko zaciukali od razu, w USA ciągnąłby się jakiś proces latami, a człowieka by torturowali w jakiejś tajnej bazie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.