Coś długo im zajęło wprowadzenie tego. I ciekawe dlaczego wybrali akurat tą firmę a nie inną np. PayU lub po prostu bezpośrednio dogadali się z operatorami. Jeden informatyk na etat plus parę bezpośrednich umów a oszczędzili by na prowizji którą muszą płacić za pośrednictwo (min. te 10% wartości doładowań). Tak oszczędzoną kasę mogliby oddawać klientom co zachęcało by do kolejnych doładowań przez stronę banku. Nawet patrząc na stronę blue.pl widać, że doładowanie w banku nic nie daje, zaś tam dają marne 2%. Albo jeśli mamy telefon w Play doładować, to na stronie playonline jest bonus 10%, a w Aliorze go nie ma. Nie wróże nic dobrego tej usłudze.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.