100 / 100 racji ! Ofert przybywa, ale są puste. Rekrutacja polega na tym by wcisnąć znajomka na wakat. Nawet jak trafi się oferta prawdziwa to wymagania z reguły niebotyczne, spełniasz oczekiwania jedziesz, marnujesz czas i pieniądze i okazuje się, że firma oferuje np. 2500 zł brutto, gdy cena rynkowa takiego pracownika wynosi 4000-5000 zł + dodatki.
No widzisz, uczciwi pracodawcy w pl to promil , dominują cwaniaczki nazywajace siebie specjalistami od zasobów ludzkich , oni by na tobie trzepali kase na swojego mercedesa a ty masz jezdzić polonezem. W Warszawie z kolei koszty utrzymania wysokie bo warwsiawscy centusie życza sobie za wynajem jak za zboze.
Nie zauważyłem jakiegoś znaczącego wzrostu ofert z Podkarpacia. Dla przykładu, szukam pracy w sprzedaży/handlu, głównie w branży opakowań, tworzyw sztucznych, bo mam spore doświadczenie. Ofert nie ma wiele, w dodatku kiepsko płatne. Podczas rozmów kwalifikacyjnych u pracodawców, przekonałem się, że nie są skorzy płacić - łącznie z premią od sprzedaży - więcej niż 2-2,5 tys. netto, mimo, że przeszedłbym z portfelem klientów. Tu chyba nie mam na co liczyć, czas rozglądnąć się za pracą w Warszawie.
No u mnie też. Ale to taki szajs ze nawet nie chce sie palic jako rozpalka w kominku. Dlatego tez jak widze je po powrocie z pracy, kopem rzucam wszystko piętro nizej, a co. Lokator nizej moze zrobic to samo itd. tym samym wychrzaniamy wszystko na ulice.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.