Zaraz, jeżeli mowa o 'kradzieży' oprogramowania to producenci ochoczo wskazują na podobieństwa do kradzieży rzeczy materialnych - mercedesy na które nie/stać. Jeżeli mowa o błędach (wadach) ich produktów od razu powołują się na specyfikę, niemożność skontrolowania wszystkiego itd. Wyobrażacie sobie enuncjacje producenta aut, który twierdzi, że wprawdzie wykrył usterkę w układzie hamulcowym ale...
"podatny na atak kod liczy sobie już 12-15 lat, a jego załatanie jest zasadniczo niewykonalne"
Microsoft określił to nieco bardziej dosadnie. Stwierdził, że załatanie tego kodu jest po prostu nieopłacalne dla niego i dlatego nie będzie tego robił.
Więc nie chodzi o problemy natury programistycznej, ale kwestie finansowe ewentualnej poprawki.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.