Przypomina mi to historię sklepu komputerowego na ul. Pięknej 4 w Bydgoszczy. Startował z wielkim hukiem. Sprzęt miał być najtańszy, a raty najniższe. Jaskrawe bilbordy wisiały na każdym przystanku autobusowym, a ulotki były porozrzucane w każdej klatce schodowej w mieście. Właściciel zachowywał się jak biznesmen światowej klasy, a "casting" na sprzedawców przypominał nabór do Microsoftu. Pół roku później sklepu nie było...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.