Przecież to jest, przepraszam za słowo ale inne mi tu nie pasuje, pierdolenie trzy po trzy...
Sprawa jest prosta - domowy użytkownik smiga sobie na nielegalnym windowsie. Idzie do pracy (np ksiegowa, recepjonistka, inny pracownik) i w pracy chce TO CO ZNA - czyli WINDOWSA! A w firmie jak wiadomo musi być legal... To i office itd itd M$ kase trzepie
Zaczna ścigać wszystkich może na początek troche ludzi kupi legalny system (mały odsetek) ale niech M$ bedzie pewien ze co 2lata klient nie bedzie wydawał 500zł na system operacyjny, 500 na office i 5,000 na inne oprogramowanie legalne.
Tak wiec na poczatek (bo piractwo bedzie bezwględnie scigane) taki ludek siądzie na linuxa, powoli się nauczy, a na linuxie jak kazdy wie MS Office nie smiga, wiec Open Office. Pojdzie taki ludzik do pracy, a tam pracodawca bedzie mial do wyboru dać mu Windowsa "X" za XX dolarów, lub darmowego linuxa... Co wybierze?
I M$ traci po dziesiątnie, dlatego nie chce ścigać ludków prywatnych.... a firmy tylko straszy.
To samo z piractwem, nie bedzie muzyki w postaci plików w internecie, ludzie nie kupia zaraz 60płyt (bo tyle maja na mp3)
Co za baran wogóle to liczy,
!!! ZAL taka firma powinna mieć oddzielny budynek tak do 200m od placówki firmy i tam trzymać na samochodach dyski i serwery że w razie policja wejdzie na główna placówkę tam nie będzie dysków tylko komputery bez dysków które są podłączone do jednej linii która leci do budynku oddzielnego :) jak policja wchodzi dzwonie do człowieka że by z stamtąd zabierał wszystko i wtedy odłącza i wrzuca na auto i odjeżdża z budynku policja robi kontrole i mogą mnie w dupę pocałować. Ach Ci ludzie nie myślą jak uniknąć policji podczas kontroli oj szkoda mi was ... Moja firma jest o wiele zyskowniejsza dzięki temu że koszty oprogramowania odpadają :))


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.