
dziwne, ale dotychczas sądziłem, że problemy z wirusami/trojanami mają przeważnie osoby które "nie czytają", a już w zdecydowanej większości są to po prostu bezmyślni "klikacze":
nie ważne co tam pisze, byle by zrobić klik;
nie ważne, że nie rozumie o co chodzi w komunikacie jaki widzi na ekranie, i tak z dwóch możliwych przycisków, kliknie na ten z napisem "OK". w skrajnych przypadkach zdarza się, że zwyczajnie olewają alerty programów antywirusowych, które traktują jak coś co przeszkadza im w dalszym bezmyślnym klikaniu.
przez ostatnie kilka lat spotkałem już tyle przykładów skrajnej głupoty użytkowników, że na prośbę o pomoc w pozbyciu się wirusa zacząłem odpowiadać, że się nie znam na windowsie. a jak to nie pomagało... to przeistalowanie wingrozy zajmowało mi tydzień albo dwa bez względu na to czy było to konieczne czy też nie. można powiedzieć, że jestem złośliwy, ale mogę sobie na to pozwolić i prawda też bywa taka, że
ludzie płacąc za podobne usługi niczego się nie nauczą. nikt nigdy nie zapytał skąd to ustrojstwo się wzięło w kompie i jak tego unikać.traktują wiruchy jak coś co jest i będzie i muszą od czasu do czasu coś załapać i jest to równie oczywiste jak to że jutro wstanie słońce.
ale przeżyć dwa tygodnie bez kompa... tu już się zaczyna dla nich problem, więc po drugim, trzecim razie zaczynają "uczyć się czytać" coś więcej niż ploty o gwiazdach.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.