
Tylko jest taki problem, że część aplikacji jest dostosowana tylko do jednej architektury systemowej (i tutaj na nic nie zda się np. wine bo np. program (narzucony przez inną instytucję - np. ZUS, nie działa częściowo, albo całkiem) oczywiście najlepszym rozwiązaniem było by, żeby takie oprogramowanie było pisane w sposób nie zależny od systemu (java, www) ale jeśli już jest zależne to w przetargu trzeba wyelminować wszystkie systemy innych producentów.
@Nemo
Jeśli wydajesz swoją kasę to ok, mieże swoje przyzwyczajenia i wygodę. Jeśli wydajesz kasę publiczną, liczy się wybór optymalny funkcjonalnie i cenowo, a jeśli musisz się wtedy napracować i douczyć... no cóż. Jeden wyjątek to konieczność doliczenia kosztów szkoleń do specyficznego sprzętu lub softu, albo taniej: konieczność wymiany kadry, na wyszkoloną, wszystko trzeba w kosztach uwzględnić. Tyle że w urzędach państwowych kadra jest wyjątkowo niewymienialna, stąd koszty szkoleń...
Stivi: to nie tak, że 'urzędasy' nie chcą dodać "równoważe". To chodzi to takie rozpisanie przetargu, żeby nie został oprotestowany.
Jak to wygląda:
- firma rozpisuje przetarg, publikuje go mniej, lub bardziej otwarcie (np. przetarg zamknięty i zaprasza się X firm);
- Ci, co biorą udział w przetargu najbardziej walczą, aby wbić najmniejszą cenę i spełnić wszystkie wymogi
- potem rozpoczyna się walka, jak tu oprotestować i wytknąć błędy konkurencji
- przetarg jest odwołany, poprawiony i znowu walka...
To jest taki mały opis, ale skala jest tragiczna - z tego też powodu sporo pieniędzy ucieka (przetarg trwa kilka lat, pieniądze unijne przepadają)
Rozpisanie przetargu to ogólnie wieksza jazda...
- jak chcesz mieć dany model, to beszczelnie kopiujesz specyfikację producenta uważając na slogany reklamowe (dochodzi do paradoksów, że jest opisane jakie ma być oprogramowanie dołączone na płycie CD i jaki ma być rozmiar urządzenia);
- należy uważać, aby konkurencja się nie przyczepiła
Można o tym pisać długo...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.