
@Landsil: Masz rację z wyjątkiem tego, że nie trzeba w tym przypadku z niczym walczyć. Wystarczy jedynie sprawdzić czy gość faktycznie gdzieś drukował te listy numerów, a ich przydatność niech rynek zweryfikuje ;-)
@magik: wiem o tym przepisie, i dlatego przytoczylem przyklad z batonikami. Ciagle jest kwestia interperetacji kiedy opakowanie/znak towarowy moze wprowadzic w blad, a kiedy jest poprostu utrzymany w stylu podobnym do innych. Jesli chcemy tak doslownie traktowac podobienstwo to polowa tanich artykulow z duzych marketow i dyskontow powinna zniknac bo ludzaco przypominaja markowa zywnosc (soki, Cola, batony, paczkowane wedliny itp). I osobiscie jestem zatym zeby walczyc z ludzacym podobienstwem towarow, ale tak sie nie dzieje. Wiec o co chodzi z tym Wegrem? Ze on na tym dobrze zarobil?
@Tomasz: a skad wiesz że nie wykonywal tych usług? Nigdzie nie ma takiej informacji. Przeciez wystarczy ze wpisywal numery do ksiazki telefonicznej ktora mial u siebie w biurze w jednym egzeplazu. Wszystko zalezy od tego jak wygladal regulamin uslugi. A ze cena wysoka i usluga bez sensu? Wiele jest takich sytuacji na rynku. No chyba ze masz 100% informacje ze faktura byla na wydrukowanie danych w jakims wiekszym nakladzie, i ze ten naklad ksiazek nigdy nie wyszedl (o ile byl jeszcze okreslony termin druku).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.