Sławomir Wilk

Sławomir Wilk

Naiwni dziennikarze w świecie Internetu

Naiwni dziennikarze w świecie Internetu

W czasach Internetu i błyskawicznego dostępu do informacji jesteśmy narażeni na spadek jakości udostępnianych treści. Kto z nas jest w stanie sprawdzić wiarygodność informacji znalezionej w sieci? Czy w ogóle mamy możliwość zweryfikowania treści, które docierają do nas coraz liczniej ze wszystkich stron?

Wśród tysięcy komentarzy usuniętych z profilu premiera było tylko kilka wulgaryzmów

Wśród tysięcy komentarzy usuniętych z profilu premiera było tylko kilka wulgaryzmów

Kilka dni temu, na fali protestów ACTA, Kancelaria Premiera usunęła ponad 5 tysięcy komentarzy z rządowego profilu na Facebooku. Dzień później serwis Fanpage Trender, który śledził proces usuwania komentarzy, swoim raportem zadał kłam słowom premiera, jakoby wpisy zostały usunięte z powodu ich wulgarności. Według raportu tylko 1% usuniętych komentarzy miało charakter wulgarny. W sieci pojawiło się tylko kilka przykładów usuniętych wpisów merytorycznych. Dzięki uprzejmości osób z Fanpage Trendera otrzymałem większą liczbę usuniętych komentarzy.

Potrzeba kilku zmian pokoleniowych, aby głos internautów został doceniony

Potrzeba kilku zmian pokoleniowych, aby głos internautów został doceniony

Dzisiejsi politycy, artyści, dziennikarze i właściciele korporacji to w zdecydowanej większości osoby, które dzielą dwa pokolenia względem najaktywniejszych internautów. Dlatego głos tych ostatnich, mimo że coraz głośniejszy, jest marginalizowany. Pokolenie 50 i 60+ wykorzystuje internet instrumentalnie, przejawiając brak zrozumienia dla technologicznych i społecznych zmian, zachodzących w nowym medium. Widać to doskonale po reakcjach wymienionych grup na podpisanie przez Polskę dokumentów ACTA.

ACTA, czyli komedia pomyłek

facet z torbą na głowie

Wydarzenia towarzyszące tworzeniu ACTA i dyskusje na ten temat w polskich mediach to istna komedia pomyłek. W ciągu jednego dnia wybuchła afera, w której wszyscy się pogubili. Nie wiadomo, kto i po co stworzył ACTA, nikt nie przyznaje się do wprowadzenia porozumienia do Polski, posłowie, którzy byli "za", mówią, że nie byli "za", muzycy obrażają się na internautów, a czołowa informacyjna stacja telewizyjna zaprasza do studia komentatorów, którzy mówią, że nie mają pojęcia, o co chodzi, bo o sprawie dowiedzieli się przed chwilą od dziennikarzy tej samej stacji. Jeśli zapomni się na chwilę o ACTA jako o międzynarodowym porozumieniu i spojrzy na sprawę z boku, zarysowuje się groteskowość całej tej sytuacji.

Jak zniechęcić uczniów do informatyki. Studium przypadku: Polska

Internauta chwytający się za głowę przed ekranem monitora

Na jednym ze spotkań roboczych w sprawie pewnego projektu edukacyjnego jednym z gości była pani profesor - pracownik dużej, państwowej szkoły wyższej, zajmująca się zarządzaniem komputerami i oprogramowaniem na swojej uczelni. W pewnym momencie rozmowa zeszła na boczne tory i pani powiedziała, że informatyzacja edukacji w Polsce zaczęła się od pecetów. Zaoponowałem wtedy, przypominając o komputeryzacji szkół w latach 80. Pani odparła wówczas: "no tak, tak, ale to były nieliczne Commodore i Atari".

ACTA to przede wszystkim większe uprawnienia dla organizacji typu ZAiKS i STOART

ZAiKS

Dyskusja na temat przyjęcia przez Polskę międzynarodowego porozumienia ACTA ogarnęła cały polski internet i media. Rozpoczęła się akcja protestacyjna, organizowana przez wybrane serwisy internetowe. O dokumencie i jego negatywnych skutkach dla internetu i społeczeństwa informacyjnego napisano już wiele, choć nie na tyle dużo, aby wyczerpać temat. Od siebie dodam kilka spostrzeżeń na temat definicji posiadacza praw autorskich, który może korzystać z narzędzi zawartych w porozumieniu.

W programowaniu trzeba umieć zachować umiar

napis php

Kilka dni temu zostałem poproszony przez znajomą firmę o zmianę kilku rzeczy w funkcjonowaniu jej strony. Sprawa dość prosta, normalnie powinna zająć kilka minut i po sprawie. Po wejściu na serwer i sprawdzeniu, jak strona została wykonana, złapałem się za głowę.

Cyfrowe nie zawsze znaczy lepsze niż analogowe

Cyfrowe nie zawsze znaczy lepsze niż analogowe

Producenci urządzeń zasypują nas coraz większą liczbą elektronicznych gadżetów, w jakie wyposażone są kupowane przez nas produkty. Minikomputery sterują już naszymi pralkami, lodówkami i samochodami, a moda na minimalizm obsługi, znany z produktów Apple'a, powoduje, że urządzenia zaczynają myśleć za użytkownika. Niestety, coraz częściej odbywa się to kosztem funkcjonalności produktu.

Mobilny bubel od Onetu

Książki na iPad

Onet to największy polski portal i jedna z najstarszych stron internetowych w naszym kraju. Lider długo zwlekał z wydaniem własnej aplikacji dla iPada, służącej do przeglądania treści portalu w zwięzłej formie na dużym ekranie dotykowym.