Kończy się pewna epoka. Mieliśmy dwóch wielkich ludzi w IT: Steve Jobsa i Billa Gatesa. Co by nie mówić o firmach i systemach jakie stworzyli - byli (i są) wielcy. Oni wykopali komputery z wielkich szaf IBM i sprawili, że dziś są wszędzie. Niestety nie widać następców. Ludzi, którzy by zrobili coś na skalę tych wizjonerów. Steve Ballmer jako prezes MS - sorry ale to tylko dyrektor. Żaden z niego wizjoner. Jaki będzie Tim Cook? Zobaczymy ale zachowam sceptycyzm. Rewolucji nie będzie.
Apple musi pozostać na stołku lidera w zakresie "wizji" bo jeśli nie, to zapanuje na parę lat chaos. Dziś, dzięki potędze przekazu Apple, stało się czymś oczywistym, że na urządzeniu przenośnym aby obrócić obrazek nie trzeba obracać urządzeniem, wystarczy obrócić go palcami. Odblokowywanie telefonu poprzez przesunięcie obiektu zamiast naciskania kombinacji klawiszy, przeglądanie zdjęć w formie "talii"... Takie niby nic, ale ktoś to musiał zacząć i zaczął to Apple. Firmie było wygodnie, przypinać do wszystkiego twarz Steve'a, ale nie czarujmy się, za nim stał sztab ludzi który to wymyślał z Johnatanem Ivy na czele. Teraz niestety obraca się to przeciwko firmie - zawierucha wokół Steve'a odbija się paniką na rynkach - a przecież to tylko 1 osoba, szef ale osoba... Ale też szef, który ma radę nadzorczą z którą też musi się liczyć... Itd... Demonizowano i gloryfikowano (w zależności od środowiska :D)) rolę Jobsa w Apple i świecie multimediów w ogólności. Czy świat się zatrzyma po jego śmierci? Ani na sekundę, wszyscy westchną, niektórzy z ulgą, niektórzy ze smutkiem, niektórzy ze zdziwienia o co cały ten raban. A potem świat ruszy dalej.
Ja tam nie lubię popalcowanych ekraników.
Nie wiem jak inne ale ekran iPada 2 nie zostawia odcisków palców ;)
No pierwszy ipad się palcował, choć pewnie też zależy to od poziomu wilgotności użytkownika :D


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.