Komentarze:

  • anfinuo
    m
    Użytkownik DI anfinuo (1512)

    A ja sądziłem że to widzenie 3D, gdy nie ma 3D jest chorobą, a nie na odwrót. Jak to dobrze że pani opto|oku mnie z błędu wyprowadziła. Jutro biegnę do niej się "leczyć".
    Ehhh...

    01-09-2011, 21:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~ski
    [w odpowiedzi dla: ~mosista]

    Dokładnie, w "realu" na 3D składa się o wiele więcej informacji niż tylko przesunięcie obrazu pomiędzy lewym i prawym okiem (np informacja o ostrości, która w kinie ustalona jest przez cały czas na ekran, a którą mózg również wykorzystuje do wychwytywania odległości). Wykorzystanie jedynie przesunięcia powoduje że mózg głupieje - stąd pojawiają się migreny.

    Po artykule widzę jednak, że zaczęła się nagonka na "normalnych" ludzi, którzy nie trawią oszukanego 3D i próba wmówienia im że mają problem i muszą się leczyć ... i płacić.

    wot kapitalizm!

    25-08-2011, 10:00

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~mosista

    Oglądanie Avatara w kinie było przyjemnością po mniej więcej 10 minutach adaptacji. Nie można jednak utożsamiać widzenia 3D w filmie z widzeniem 3D w naturalnym otoczeniu. Techniki 3D używane w kinach to "oszustwo" na mózgu człowieka, podobnie jak telewizja czy techniki kompresji dźwięku takie jak MP3 i AAC. Ponieważ obróbka sygnałów nerwowych z siatkówki jest bardzo złożona i w znacznej mierze indywidualna, nie można stawiać znaku równości i twierdzić, że jeżeli ktoś nie widzi efektu 3D na filmach, to ma z pewnością zaburzone widzenie trójwymiarowe naturalnych obiektów i otoczenia.

    24-08-2011, 17:11

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~xao

    Ja byłem tylko na jednym filmie 3D,na Avatar'ze, z okularami dzięki którymi miałem widzieć ten efekt czy bez nich nie zauważyłem ani razu tego efektu... wzrok niby dobry chociaż jak mam odświeżanie w monitorze CRT mniejsze jak 85Hz to przyznam głowa boli po 30min pracy

    24-08-2011, 11:57

    Odpowiedz
    odpowiedz
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy