
Hmmmm...
User wchodzi na stronę, pojawia się popup z alarmującym komunikatem. Obojętnie, co się kliknie, syf się i tak ściągnie i zainstaluje bez dalszych pytań.
Gdzie ja to ostatnio widziałem? Już wiem: na Win98 + IE6 :D
http://www.youtube.com/watch?v=FxOIebkmrqs nagle przestała być zabawna, czyż nie?
Różnica polega na tym, że ten program trzeba samodzielnie ściągnąć, zainstalować i uruchomić. Nic nie robi się w tle, użytkownik sam musi to wszystko zrobić. A żeby się zabezpieczyć wystarczy zaznaczyć jedno okienko w Safari albo używać innej przeglądarki.
A jeżeli już go zainstalujemy można go po prostu zamknąć i spokojnie odinstalować przenosząc go do kosza i nie pozostaje po nim ślad. Jakoś nie przypomina już Win 98, prawda?
Jedynym zagrożeniem jest to, że użytkownik może z własnej woli podać numer swojej karty na niezabezpieczonej stronie nieznanej firmy. No ale na kretynów nie wymyślono jeszcze antywirusów.

W Win98 też wystarczyło odpowiednio ustawić IE, żeby się zabezpieczyć. Wywalanie wirusów także było łatwe, bo się france nie miały gdzie schować.
"Nic nie robi się w tle"
Masz nieaktualne informacje. Przy domyślnych ustawieniach wszystko się robi samo.
"używać innej przeglądarki."
Otóż to. Bo Safari dostarczane z tym najlepszym na świecie systemem jest dziurawe.
"Jedynym zagrożeniem jest..."
Na razie. Prędzej czy później komuś się zachce sklecić pierwszego rootkita.
"Masz nieaktualne informacje. Przy domyślnych ustawieniach wszystko się robi samo."
Nie robi się samo, program może się uruchomić ale numer karty musisz wpisać własnoręcznie, a poza tym nie ma żadnego innego zagrożenia poza naiwnością użytkownika. To nie rootkit, który założy ci ukrytą partycję i będzie używał twojego komputera jako zombie. A to zdarzyło mi sie kilkukrotnie na różnych wersjach Windows.
"Bo Safari dostarczane z tym najlepszym na świecie systemem jest dziurawe."
Nie nazwałbym dziurą konieczność zaznaczenia jednego okienka w opcjach. Do tej pory po prostu nie było potrzeby zmieniania tego ustawienia, bo nie było żadnego zagrożenia. W następnej wersji okienko nie będzie zaznaczone i będzie po problemie.
"Na razie. Prędzej czy później komuś się zachce sklecić pierwszego rootkita."
To wtedy porozmawiamy. Póki co myślę, że nie ma porównania w bezpieczeństwie. I jeszcze przez długi czas nie będzie.

"program może się uruchomić ale numer karty musisz wpisać własnoręcznie"
Makówkarze są przyzwyczajeni do jego podawania ;D
Owszem, to jest bardzo prymitywny syf, ale działa. Na bardziej wyrafinowane rozwiązania przyjdzie pora, gdy się właściciele jabłek nieco podszkolą w bezpieczeństwie i proste sztuczki przestaną być skuteczne.
"To wtedy porozmawiamy."
Wtedy to będzie za późno. Wtedy, to ja będę sobie mógł pogadać z kimś, kto nie zlekceważył obecnej sytuacji, włożył miedzy bajki zapewnienia, że MacOS jest nietykalny i nauczył się zabezpieczać swój komputer. I tylko ta osoba będzie mogła się śmiać z windziarzy, reszta sama będzie pośmiewiskiem.

Ach, sorry, jeszcze to: "Nie nazwałbym dziurą konieczność zaznaczenia jednego okienka w opcjach."
Może i nie, ale http://www.google.pl/search?q=safari+pwn2own z pewnością na to miano zasługują :)

Co, u diabła, jest nie tak z tymi tagami? Poprzedni wklepałem wg przyjętych zasad DI go skopało, następny wg intrukcji obok okienka edycji i też nie wyszedł...
Chodzi o te dziury:
http://www.googl(...)+pwn2own
Czasem myślę sobie, że twórcy antywirusów na mac'a zachowują się jak SuperDepress albo Fakd w szczycie sezonu ogórkowego.
Na prawdę przez 15 lat używania mac'a w domu a także profesjonalnie nic mnie nie zaatakowało.
Można mówić, że miałem szczęście... etc.
Cóż... lepiej mieć szczęście niż nie ;)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.