Zupelnie absurdalnie napisany artykul. Mamy rozmiec, ze iPhone cudownie uleczyl jej dolegliwosc? warto byloby wtedy zglosic cud do odpowiedniej wladzy koscielnej z tamtego rejonu. A moze byla w stanie rozpoznawac twarze "dzieki urzadzeniu"? ale jesli tak, to jak to mozliwe, skoro centralnie widzenie jest zaburzone? A jesli juz iPhone, to dlaczego nie kazdy inny telefon? jakimz to cudownym dzialaniem moze sie wykazywac urzadzenie zlozone z czesci generycznych, obecnych na rynku u wiekszosci producentow?
Z artykulu nic nie wynika, jest napisany skrotowo i calosc wyglada dosc nielogicznie, jak bezrefleksyjnie stworzona kalka z zachodniego serwisu technologicznego.
Nic innego jak cud - zaraz wyznawcy będą chcieć beatyfikować Jobsa.
Ale dobrze, że to na iPhone spojrzała gdy jej się wzrok poprawił. Gdyby spojrzała na torebkę chipsów, to by napisali, że chipsy "pozwoliły znów widzieć".
Strach pomyśleć na co jeszcze mogła spojrzeć...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.