WODOTRYSKI tylko niestety. Od dawna wiadomo że człowiek szybciej czyta (jest tylko dwadzieścia perę liter) niż analizuje treść nieznanych mu obrazków (patrz trudności z czytaniem i interpretacją hieroglifów). Dzieci szybciej uczą sie czytać niż znaków drogowych. robienie menu obrazkowego podności jedynie ogólną atrakcyjność - jak kolorowa wystawa. Ale jak masz czegoś szukać, to nie grzebiesz po wystawie ale bierzesz katalog...
TO JEST BEZSENS i jedynie podążanie za głupią modą dzieci któtym wystarczają dwie ikony. Odwórz film, kup nową grę.
Tak samo było z przeniesieniem ikonek paska okna na lewą stronę (jak w MacOS). Zawsze były po prawej, 95% ludzkości się do tego przyzwyczaiła a tu nagle w 10.xx są po lewej. I po co? ŻEBY SIĘ ODRÓŻNIĆ? A po co? I potem trzeba grzebac gconfie aby zrobić to jak ludzie nakazali.
Wszelkie animacje okien, znikajacych pasów powodują jedynie stratę czasu. Jak to wyłączyłem nagle wszystko mogę robić szybciej i przestałem sie irytować. Owszem - interface wyglada jak z poczatków Win95 - ale działa błyskawicznie i reaguje od razu (nie muszę czekać aż coś się wysunie, potem schowa aby dotrzeć do treści pod).
Zróbcie taki przycisk na "dzień dobry"
CHCĘ WODOTRYSKI -
CHCĘ SPOKOJNIE PRACOWAĆ - i wyłączam WSZYSTKO
i będzie po problemie
Jest. Jak się logujesz, możesz powrócić do GNOME 2.
Mi się sama koncepcja podoba. Nie podobają mi się 2 rzeczy:
1. Utrudniony dostęp do menu zainstalowanych programów (może gdzieś ten panel pod przyciskiem w górnym rogu idzie skonfigurować jak ma wyglądać na starcie)
2. Utrudniony dostęp do katalogów. Akurat z menu "Miejsca" korzystałem nagminnie.
Widze ze niebardzo ogarniasz zasade czytania. Mozg traktuje litery ikonograficznie i cale napisy sa traktowane jako hieroglify. Nie czytamy liter tylko tak na prawde patrzymy i od razu wiemy co to za wyraz. Jesli zakladamy ze wyrazy maja 3 litery minimum to wszystkie mozliwe kombinacje 3 literowe ktore przeczytalismy sa przez nasz mozg zapamietywane po to zebysmy nie musieli drugi raz ich zapamietywac. Przez takie rzeczy nie jest wazna kolejnosc wyrazow w slowie a rozwiazywanie anagramow jednoslownych jest banalne. Tak wiec nastepnym razem pomysl troszke zanim sie wypowiesz o czytaniu a tym bardziej o "sensie" o ktorym wspominasz ze nie istnieje. Jestes w kompletnym bledzie uwazajac ze czlowiek czyta a nie "oglada literki i zgaduje co znacza".
Widze ze systemu tez nie uzywales skoro problem ci sprawila zmiana interfaceu na stary. Gratuluje glupoty i kretynizmu twoim rodzicom skoro wychowali takiego czlowieka.
jako oficjalne wydanie jest dostępny od wczoraj... wcześniej była beta, którą ja muszę odpalać na poprzedniej wersji jądra, ponieważ coś się zepsuło ...
Pierdyliard dystrybucji linuxa, Pierdyliard interfejsów graficznych, Pierdyliard komend aby cokolwiek ustawić. Sory, ale życie jest zbyt krótkie, aby marnować je przed monitorem.
Po to inni ludzie marnowali sobie zycie tworząc Windowsa, abym ja nie musiał marnować swojego.
anagram: Czy ja ubliżam Ci? Masz swoje zdanie - wypowiedz się. Nie musisz się ze mną zgadzać. Czytasz bez zrozumienia. Ok, może być. Twoje zdania same sobie zaprzeczają i potwierdzają moje. Nie musisz się zgadzać. Ale ubliżając mnie i mojej rodzinie - znacząco przesadziłeś. Czuję się poniżony i uważam że nie dorosłeś do prawa posiadania głosu. Jesteś jak robak toczący kawałek kupy. Proszę zostań tam gdzie jesteś i nie wychodź na powierzchnię.
Sorry, to w takim razie po co Ci komputer? Skoro dla Ciebie dostosowanie systemu do własnych potrzeb jest stratą czasu... xD Twój komentarz nie wnosi nic do temat więc po co on?
A tak wracając do nowego gnome... Widocznie starają się bardziej upodobnić do android'a, który jest coraz to popularniejszy w telefonach. Każdy znajdzie jakieś plusy i minus w nowym menedżerze okien. Coś co jest nowe wcale nie oznacza, że jest bezsensu, kwestia przyzwyczajenia. Dajmy trochę czasu dla tego meneżdera, wtedy zobaczymy co z niego wyrośnie... ;)
popisales sie glabie na post prowokatora ^^
Powiem Ci tak. Z uniksami prację od 21 lat. Tworzyłem części komercyjnych, linuksów. Żyje z tymi systemami. Pracuję przy nich. Począwszy od pierwszych PA-RISC'ów, przez Alphy, i386, PowerPC, Itanium, od maszynek domowych do 256 procesorowych skrzyń wielkości pokoju. Na wszystkich uniks/Linux. W domu też linux... Do czasu kiedy zrozumiałem sens Twoich słów.
W domu, na stacji roboczej, jeżeli nie chcę robić wodotrysków tylko pracować - masz rację.
"życie jest zbyt krótkie, aby marnować je przed monitorem. Po to inni ludzie marnowali sobie zycie tworząc Windowsa, abym ja nie musiał marnować swojego." - wyjąłeś mi to z ust. :-)
Owszem uniksy są niesamowicie elastyczne, piękne w swojej prostocie, ale tam gdzie liczy sie szybki i krótkotrwały efekt - Microsoft wygrał. Dla domowego systemu jakim jest XP wsparcie jest na 13 lat!!! A linuksa ciągle muszę upgradować do kolejnych nowych wersji (co 1-2 lata) które mi wywracają wszystkie przyzwyczajenia itp.
Nie liczy sie design. Ważne są programy któych używam. A one dzialają i na Win2000 i na Win7. A zmieniający sie desktop lub sztuczne kombinowanie jak podmienić Firefoksa na nowszego bez zmiany wersji dystrybucji pod Ubuntu - to nie dla śmiertelnika który woli ten czas spędzić z dziećmi lub na torze wyścigowym odpoczywając do komputerów które ma w pracy i w domu.
Owszem, komercyjne uniksy (te przy ktorych pracuję) mają pełnego wsparcia i 20 lat. Ale one się nie nadają do codziennej pracy desktopowej.
Dla entuzjastów, estetów - tylko linux. Dla zjadacza chleba, niestety (niestety bo nie znoszę MS) - tylko Windows.
Nie krytykuję idei linuksa, GPL itd. Uwielbiam je. Ale tak samo uwielbiam piękne kobiety, ale na stałe żyję z jedną, która "ma support" na następne 40 lat i to jest cel w życiu.
Po prostu - dobry produkt jest drogi i wymaga dużego nakładu pracy. Traci na elastyczności ale daje pewność.
Może i masz ciut racji ale windows ma jedną wadę jest płatny jak i wszystko na niego, piractwo wyniosło windowsa na szczyty popularności, z chwilą jak skutecznie to zwalczą popularność zacznie spadać, co do linuxa, tez na tym pracuję, żyję z tego systemu, i mam opinie ze nie jest zbytnia stratą czasu wykonanie "update" raz na rok, wręcz wskazane aby sobie niektóre rzeczy przypomnieć, bo linux ma jedną wade (zalete) jak coś ustawisz to działa.
Ubuntu popełniło samobójstwo.
Ludzie masowo proszą mnie o "uratowanie ich danych" bo nie mogą znaleźć programu do przeglądarki do plików żeby zrobić kopię i zmienić system (tak, nie znają linuxa). Dobrze że jest jeszcze Fedora.
PS. Ktoś wie jak otworzyć daw okna przeglądarki na raz? Wiem że mogę zainstalować jakiegoś "commandera" ale nie o to chodzi.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.