
Nigdy nie sądziłem mżę to napiszę, ale MPAA ma rację - to jest bardziej VoD, niż wypożyczalnia fizycznych nośników DVD.
Nie zmienia to faktu ze całe prawo autorskie, jego interpretacja, egzekwowanie, jest do (_!_).
Lobby zadziała - ja się dziwię że takie instytucja same nie wpadają na takie pomysły - przecież dystrybucja = zysk, twórcy powolutku się odsuwają od takich tworów. Jak powiedział kiedyś jeden mądry dobra twórczość sama się obroni i patrana do pilnowania nie potrzebuje. Twórcy chyba nie zdają sobie sprawy że mają kasę dzieki fanom - bez fanów nie mają kasy mpaa itp. to wielkie twory i lobby gra rozgrywa się o ogromne pieniądze...
Fakt że roszczenia są bezpodstawne, nie oznacza, że MPAA nie wygra w sądzie. W Stanach koncerny medialne mają bardzo duże wpływy. W Europie zaczyna się dziać podobnie - vide Francja z jej ustawą HADOPI

Każdy kto wie jaki model przyjęła Zediva ten wie, że roszczenia MPAA są bezpodstawne. W VoD dane są strumieniowane, ale istnieje jedna kopia-matka nagrania (ewentualne kopie-córki by wyrobić z danymi do przesłania), a tym samym następuje w wyniku wielu żądań wiele kopii i kopia poza tym jest ZAWSZE dostępna. Zediva idzie inna drogą. Jedno żądanie = jeden napęd = jeden nośnik. To czyni serwis bardzo ekskluzywnym, ponieważ liczba klientów jest ograniczona liczbą napędów, a także liczbą nośników z materiałem filmowym.
Innymi słowy jeśli 100 klientów będzie chciało 100 kopii tego samego filmu, a będzie tylko 90 napędów i 10 kopii określonego filmu to i tak 10 klientów nie będzie mogło nic obejrzeć (brak 10 napędów optycznych), a nawet spośród 90, którzy dorwą sie do serwisu tylko 10 załatwi sobie film. Dlatego MPAA chrzani głupoty, a Zediva wykorzystuje możliwości jakie daje jej prawo :) To co się nie podoba MPAA to fakt, że materiał strumieniowany można nagrać i puścić dalej. Ale jeśli ktoś kupi DVD/Blu-Ray i zrobi jego kopię, którą udostępni, to efekt jest identyczny. Dla mnie pomysł jest świetny i tworzy pseudo-realną wypożyczalnię, gdzie nośniki są faktycznie w niej, ale zmianie uległ kanał dystrybucji. Już nie trzeba do niej faktycznie iść czy dzwonić by przywieźli. Wchodzisz, sprawdzasz: jest - bierzesz, nie ma - czekasz lub rezerwujesz.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.