eee tam... standard
Na początku zawsze jest wielkie halo typu "przepuszczamy pieniądze,ale mamy system wszechpotężny,wszechwiedzący,wszystkorobiący,dzięki któremu rzeki będą czystsze,mieszkańcy zasobniejsi i w ogóle zapanuje pokój i szczęśliwość..." a potem wychodzi jak zwykle... i tak od lat
Ja tam już przywykłem :) - Czekam na szok w drugą stronę,że coś,na co nasi włodarze wydali nie swoje pieniążki działa terminowo,i zgodnie z założeniami a nawet lepiej (tak ,wiem,prędzej wygramy najbliższe Euro :) )

Wcale mnie to nie dziwi, takie cuda będą się dziać dopóki będzie istniała konieczność robienia przetargów, czyli najgorszego bubla jaki sobie można wyobrazić.
W przetargu liczą się tylko pieniądze, kto da mniej ten wygrywa a co za tym idzie nie muszę mówić.
Co z tego? Zależy jak ten przetarg jest przeprowadzony. Jeśli specyfikacja jest zrobiona właściwie i jest dokładnie określone jakie wymagania ma spełnić firma wykonawca, to nie ma zmiłuj. Problem to są cymbały, które źle ją stworzą, firma wykona co ma wykonać, ale to co wykona okazuje się nie wystarczające lub wadliwe, bo ktoś czegoś nie przewidział. I wtedy pretensji do firmy mieć nie można, bo oni się wywiązali.
I co masz jakąś lepszą alternatywę dla tego?
Może bardziej zwracać uwagę na to kogo się zatrudnia w ministerstwach na stanowiskach informatyków i naczelników działów informatycznych. Niedouczonych gwiazd tam jest dostatek o jakichkolwiek wymaganiach i znajomościach norm można tam pomarzyć miałem okazje w takim czymś uczestniczyć od środka i powiem jedno normy iso opisujące co kto i jak za ile to nigdy nie zostały przez ministerialne ćwoki zidentyfikowane. Ktoś kasę wziął i ministerialny geniusz od przetargów ręce zacierał bo dorwał się do kasy a myślał, że to takie proste he he a tu zima.
Jak to widzi informatyk/programista.
Czekali do ostatniej chwili i dopiero po grozbe audytu zaczeli kombinowac co z tym zrobic.
Nie wiem czy przetarg byl ustawiony czy nie ale napisanie aplikacja rzadowej w tydzien jest failem. Mianowicie, moze i dziala ale trzeba takie aplikacje przetestowac pod wzgledem odpornosci na bledy np zeby jedna akcja nie byla powtarzana 10 razy bo program odmawia wspolpracy.
Odbior w 1 dzien. Jezeli jest to informacja prawdziwa to jest fail. Z tego wzgledu ze po ostatecznym odbiorze firma wykonujaca nie musi (moze) zrobic poprawki. W normalnych firmach prywatnych trwa to dluzej i wszystko jest testowane (chociaz nie wszystkei mozliwosci, bog wie co wymysli uzytkownik).
Nie znam specyfikacji programu ale to sa koszta ogromne i ciekawe jak stoi pod wzgledem bezpieczenstwa.
No bo większość pracowników to zatrudnieni po znajomości i nic nie wiedzą, skądś to znam ;] Same lejby. A młodzi ludzie po studiach, znający się i mądrzejsi z potencjałem siedzą na bezrobociu. Wypieprzyć te wszystkie żonki, córki, ciotki i znajomych zatrudnianych jakimiś przekrętami.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.