Jeden z największych hostingowców przez podstawioną firmę wykupił domenę .pl z moim nazwiskiem i wystawił ją na giełdę, żądając 4000 zł. Oczywiście nie kupiłem. Domena spadła z giełdy i wziąłem u innego operatora za darmo. Nie przedłużę jej jednak, bo jest mi niepotrzebna (bałem się, że nie utrzymam domeny .com z nazwiskiem - miałem niepewną sytuację - i .pl kupiłem na wszelki wypadek).

Te polskie satystyki wynikają z popularnego u nas cybersquattingu oraz hurtowego kupowania domen pod zaplecza SEO.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.