Niefrasobliwości urzędników w wydawaniu publicznych pieniędzy nikt nie będzie w stanie ukrócić. Można jednak zmuszać ich do lepszej pracy (do myślenia raczej nie), przez odpowiednie regulacje prawne.
Systemy administracji rządowej, jako krytyczne dla kraju, powinny być pisane jako open-source, bo później mamy takie kwiatki jak w ZUS'ie: problemy z rozwojem systemu, problem z serwisem i nie można zmienić firmy. Zbliża się koniec umowy z Prokomem, a tu nagle:
"Zakład Ubezpieczeń Społecznych chce podjąć negocjacje z firmą Prokom dotyczące zdeponowania w banku kodu źródłowego systemu informatycznego tworzonego przez Prokom dla ZUS."
cyt. za: http://7thguard.net/news.php?id=5686
Cóż to za problem wydać prawie 35 mln i zrobić duży krok w stronę vendor-locku w nowym systemie rządowym PESEL2. cyt. za: http://7thguard.net/news.php?id=5851
Stosowanie otwartych standardów pozwoli na konkurowanie firm, które dostarczają rozwiązań i wsparcia dla instytucji państwowych, a i zwykłe firmy zyskają, kiedy będą mogły zmieniać rozwiązania informatyczne bez robienia rewolucji.
To wstyd dla nas, że problem neutralności technologicznej jest lepiej rozumiany przez Rosję niż przez Polskę http://7thguard.net/news.php?id=5688
Po co Wy z nim dyskutujecie ? przecież to zwykły prowokator, który szuka posłuchu w internetowym świecie skoro nie może go znaleźć w rzeczywistym. Borgis szukał wsparcią od Mikrosoftu. To się nadaje na tytuł jakiegoś skeczu. We Windowsie to nawet kumpel kumplowi ma utrudnione zadanie aby sobie pomóc przez pulpit zdalny.
Rzeczywiście, jakakolwiek pomoc Microsoft'u to porażka.
Jakiś czas temu robiłem audyt oprogramowania w dużej instytucji państwowej. Wg dokumentacji księgowej miała sporo oprogramowania na licencjach MOLP - których oczywiście nikt nie mógł znaleźć. Zwróciłem się więc do MS o wykaz licencji. Wypełniłem odpowiedni formularz, wysłałem mail'em i jakież było moje zdziwienie, gdy w odpowiedzi dostałem informację, że instytucja ma jedną licencję MOLP na office'a. Problem tkwił w tym, że instytucja w przeciągu 8 lat kilka razy zmieniła nazwę, a że nazwa była bardzo długa, więc powziąłem podejrzenie, że produkty mogły być rejestrowane pod różnymi nazwami i to z różnymi skrótami. Adres instytucji nie zmieniał się, więc poprosiłem firmę MS o sprawdzenie licencji wg. adresu. Najwyraźniej ich MS SQL Server 2008 nie potrafi robić select'a z warunkiem w kolumnie adres, bo z uporem maniaka MS twierdził, że można sprawdzić tylko wg nazwy. Musiałem więc wysłać 15 (słownie: piętnaście) formularzy z różnymi wariantami nazw instytucji i licencje się odnalazły.
W innej firmie istniała licencja MOLP na Windows Servera 2003 (nie R2) z kilkudziesięcioma CAL'ami. Z powodu awarii serwera, trzeba było go przeinstalować - i oczywiście brak płyty instalacyjnej. Okazało się, że MS przestał udostępniać obrazy nośników dla tego systemu, bo zakończył dla niego "wsparcie". Miła pani poradziła, że firma zawsze może kupić Windows Server'a 2008 i kilkadziesiąt licencji CAL.
Wielu juz probowalo uniezaleznic sie od M$ ale sie nie udalo. Nawet niemiecka administracja Monachium musiala oglosic po 7 latach porazke. Problem jest szeroko rozlozony - brakuje standardowego oprogramowania dla pewnych dzialow (CAD, specjalistyczna bazy danych itp.), wiekszosc frontendow trzeba przepisac na Linuxa, akceptacja takowych jest gorsza od windowsowych, bowiem kazdy przyzna, ze client na przegladarce nie jest taki komfortowy jak dla Windowsa, szczegolnie gdy jeszcze sa funkcje dodatkowe, jak wczytywanie, druk i podobne. No i backendy, ktore lecialy na systemach windowsowych musza tez byc zmigrowane - z Informixa, Oracle lub MS-DB na MySQLa to niestety nie tylko krok ale 1000km. w tyl.
Z tym MySQLem jest teraz tak, że ani on nie jest zbyt skalowalny w dużych systemach, ani do końca open source, bo Oracle kupiło Suna, który wcześniej kupił MySQL AB. Jeśli trzeba coś naprawdę open source i skalowalnego, użyj Postgresa.
OEM to bardzo fajny wynalazek, tylko cena nie ta. To coś jak by ci sprzedali auto za 40tyś na własność, lub w wersji OEM za 20tyś z możliwością używania, tylko nie wiadomo jak długo. Dowiadujesz się z gazety że twoje auto za pół roku przestanie jeździć i nadaje się na śmietnik.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.