Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • Kwiryniusz
    m
    Użytkownik DI Kwiryniusz (207)

    'Pozostaje do dyspozycji' to nie znaczy jeszcze, ze nie wolno robić mu robić innego niż wymaga pracodawca - Ja np. nie widzę różnicy pomiędzy korzystaniem z Internetu a korzystaniem z toalety, prowadzeniem rozmów z współpracownikami na temat inny niż praca czy choćby oddychanie bez wyraźnego polecenia - pomiędzy wykonywanymi zleceniami.
    Znaczy to jedynie, że w ciągu tych ośmiu godzin pracownik pozostaje w gotowości, aby podjąć i wykonać każde działanie zlecone przez pracodawcę i wchodzące w zakres umowy zawartej pomiędzy nimi.

    Jeśli chodzi o 'dbanie o dobro', to do cholery jasnej, ale poza informatykiem czy innym stanowiskiem związanym z działaniem sieci, żaden pracownik nie ma obowiązku znać zagrożeń dla systemu informatycznego pracodawcy płynących z odwiedzania (nie)określonych stron w sieci WEB, więc nie może ponosić odpowiedzialności za jego nieodporność na ataki sieciowe.
    Od tego sa antywirusy.

    Mam wrażenie, ze dr. Gładoch jest albo idiotką, albo przekroczyła wszelkie granice prostytucji intelektualnej pisząc takiego bzdeta.

    16-10-2010, 23:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~haveano

    że też jej nie szkoda życia na takie "badania"... no ale ma cieplutką posadkę ciecia ze spankiem i musi coś na tym "juniwerku", więc się kobieta realizuje

    17-10-2010, 11:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Kwiryniusz
    m
    Użytkownik DI Kwiryniusz (207)
    [w odpowiedzi dla: ~haveano]

    'realizuje' zaraz - dorabia kobicina po prostu pisząc takie grafomańskie 'badania' na zamówienie.

    17-10-2010, 14:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jaś

    A jakieś konkretnie, które prawo łamiemy? Z dokładnym wskazaniem bym prosił. Inaczej nie łamie prawa, bo nie ma którego łamać.

    17-10-2010, 18:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Borat

    Żadnego nie łamiemy ot baba sobie coś tam wymyśliła żeby trochę więcej pensji wyciągnąć w miesiącu.


    Smutne jest to, że nasze podatki idą na te pseudo badania.

    18-10-2010, 01:01

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Kwiryniusz
    m
    Użytkownik DI Kwiryniusz (207)
    [w odpowiedzi dla: ~Borat]

    a ja mam wrażenie, ze to nie podatki sfinansowały te 'badania', tylko jakiś koncern zatrudniający wielu pracowników typu dżilet czy inny haczinson, który próbuje wykorzystać ją do zastraszania tych wszystkich, którzy (jednak) okradają pracodawcę z opłaconego przezeń czasu, poprzez uprawianie czatów, maili i naszych klas zamiast wykonywania swojej pracy.

    I chociaż cel słuszny, to jednak metoda parszywa.

    18-10-2010, 03:27

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Kamyk
    m
    Użytkownik DI Kamyk (1884)

    Co mają zrobić handlowcy, którzy internet w pracy wykorzystują również prywatnie, ponieważ mają dużo kontaktów prywatnych pomocnych w biznesie?

    18-10-2010, 13:32

    Odpowiedz
    odpowiedz
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy