Historyjka....
Na cmentarzu złodzieje grobów odkopali leciwego nieboszczyka. Kiedy ogołacali go z cennych przedmiotów zauważyli, że zbliża się stróż nocny. Spanikowani nie wiedzieli co zrobić, przerzucili więc zwłoki przez płot, a sami dali nogę.
Stróż był jednak pijany i otwartego grobu nie zauważył.
Za płotem cmentarza była droga. Tą drogą jechał sobie podpity jegomość dużą ciężarówką. Był na tyle pijany, że nie zauważył kiedy po czymś przejechał. A przejechał po eksmitowanym z cmentarza nieboszczyku. Sytuacja tej nocy powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie, aż wreszcie któryś z kierowców był trzeźwy i świadomy że przejechał po kimś leżącym na jezdni. Szybko zadzwonił na policję i po karetkę. Karetka przyjechała dopiero po godzinie i przystąpiła do reanimacji. Pojawiła się też dziennikarka z lokalnych wiadomości i zapragnęła zrobić materiał o, jak się wszystkim wydawało, najechaniu przez samochód na pijanego śpiącego na jezdni.
Nie zrażona tym, że w karetce zakończyła się właśnie akcja reanimacyjna puka do drzwi i pyta otwierającego je ratownika "co z pacjentem".
Zdyszany ratownik odpowiada "sytuacja była ciężka, ale się udało, będzie żył".
Historia nieprawdopodobna? Jeśli w nią nie wierzysz, to znaczy że nie jesteś akcjonariuszem IG :)


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |