Elektrycznie nie tylko są za drogie!
Są jeszcze dwa problemy - czas ładowania i ekologia.
Kiedy hybryda czy tradycyjny samochód może jeździć cały czas, samochód w pełni elektryczny trzeba ładować od 5 do 8 godzin.
Oczywiście jak będzie to się działo w nocy, a zasięg starczy na cały dzień to nie problem. Jednak w rzeczywistości nie jest tak różowo. Przykład to doskonały i dynamiczny roadster Tesla. Ponieważ jest to Lotus z zamontowanym silnikiem elektrycznym i bateriami to prowadzi się dobrze (choć przez wzrost masy staje się podsterowny) jednak zasięg przy ostrzejszej jeździe maleje o ponad połowę w stosunku do podawanego przez producenta! Owszem, można go ładować i pod pracą, ale nie wszyscy siedzą cały dzień za biurkiem i wtedy mamy problem.... Do tego w zimnym klimacie zużywa dodatkowo energię na ogrzewanie i zasięg maleje do bezużytecznego jeśli mieszka się poza miastem, a tego producent już nie podaje....
Druga sprawa to ekologia. Samochody elektryczne są strasznie nieekologiczne. Energia którą zużywają może i jest śmiesznie tania w porównaniu do benzyny, ale jej wytworzenie w krajach "zasilanych" węglem jest destrukcyjne dla środowiska o wiele bardziej niż spalanie, przez współczesny spełniający Euro5 samochód, tradycyjnej benzyny.
Do tego dochodzi wytworzenie akumulatorów i ich późniejsze składowanie....
Może jak obniżą ceny (ale do tego jest potrzebna masowa produkcja) i rozwiążą problem zatruwania środowiska (energia może być z atomu, ale co z bateriami?) to się na pewno samochody elektryczne spopularyzują. Bo zalety jak duży moment obrotowy od niskich obrotów, liniowa moc, cisza czy super niskie koszty eksploatacji, na pewno przyciągną użytkowników.
Jest jeszcze jedna kwestia. Trwałość baterii. To bolączka tych aut. Osiągi mają całkiem dobre. Kto rzuca okiem na Discovery ten wie. Elektryczne auto jest już w stanie wziąć za rogi Lamborghini czy Nascara.
Z ładowaniem też sobie już dają radę. Ładowanie 5-8 h to przeżytek.
Problemem nadal jest bateria.
Alternatywy dla samochodów elektrycznych nie ma. Europa nie posiada wystarczających złóż ropy. Nawet po likwidacji podatków akcyzowych, cena paliwa z czasem osiągnie 10 zł/l. LPG wytwarza się z ropy, więc to nie jest żadna alternatywa. Cena CNG też cały czas rośnie. Przechowywanie wodoru w samochodzie to niezbyt trafiony pomysł. Zwłaszcza w przypadku stłuczki w centrum miasta.
Zostają nam baterie...
Auta na wodór wcale łatwiej nie wybuchają w stłuczkach niż inne, często wręcz trudniej. Zbiorniki są naprawdę dobrze zabezpieczone, to był jeden z warunków ich powstania.
CNG ma tą zaletę, że jest go dużo i odkrywa się cały czas nowe źródła.
A elektryczne auta są super, szczególnie gdy ładowane są tylko nocą (gdzie energia elektryczna się po prostu marnuje) oraz w krajach z energią odnawialną lub atomową. Jedyna poważna wada, to akumulatory. I to na nich musi się koncetrować praca, bez lepszych akumulatorów (nawet nie chodzi o wydajność, a o żywotność) nie ma mowy o upowszechnieniu aut na prąd.
Nie zgodzę się do końca z tobą. Baterie nie mają aż takiego problemu z trwałością. Zależnie od producenta wytrzymają nawet 10 lat (czyli praktycznie jedna ich wymiana w ciągu życia samochodu).
Jednak ładowanie jest nadal problemem. Zobacz ile trwa pełne ładowanie oferowanych elektrycznych samochodów. Tak, wiem 3 godziny i mamy 60%, ale już 100% to prawie 8 godzin.
Z drugiej strony ropy szybko nie zabraknie (wbrew pozorom zapasy są jeszcze na wiele lat), a jak jej zabraknie to CNG możemy wytwarzać sami ;P
Tak więc spalinowe silniki, szczególnie w wersji hybrydowej będą obecne jeszcze co najmniej kilka dekad....
A Vancouver kursowały samochody na wodę.
Whistler to takie kanadyjskie Zakopane, a więc i droga tam musi przypominać „Zakopiankę”. 120 kilometrów ostre zakręty i liczne zwężenia. Ale kibice jeździć będą w komfortowych warunkach. – Nasze autokary są najnowocześniejsze na świecie. No i ekologiczne. Napędzane wodą, więc nie wytwarzają spalin, tylko parę wodną – zachwala swój środek transportu Nathan Boost, kierowca olimpijskiego autokaru.
http://sport(...)=1339658
Jedno drugiego nie wyklucza, tylko się uzupełnia. Trzeba być niezależnym niż dotować bydlaków naftowych.
Nie dziwię się, że zainteresowanie tego typu autami jest znikome.
Oprócz wymienionych wcześniej wad, wystarczy spojrzeć na zdjęcie samochodu:
http://g.gaz(...)2389.jpg
Za 24 000 Euro można kupić porządny i piękny samochód, a nie za przeproszeniem krowski wypierdek.
Kolejny, który kupuje auto bo ładnie wygląda... :D
Pochwalam Twoje merytoryczne komentarze i jak najbardziej się z Tobą zgadzam.
Wyjściem dla problemu zbyt wolnego ładowania baterii mogą być superkondensatory, zwłaszcza połączone ze z ogniwami paliwowymi.
Trzeba jednak pamiętać, że od pomysłu i pierwszych badań w laboratorium musi minąć minimum 20 lat do zastosowań komercyjnych (tak jak było w przypadku baterii litowo-jonowych).
Elektryczne samochody w celach ekologicznych? Zastanówmy się skąd mamy prąd? Ze spalania węgla w elektrowniach! A spalanie węgla jest mniej "ekologiczne" niż spalanie ropy. Ta sytuacja u nas się na pewno NIE zmieni w przeciągu najbliższych 20 lat, więc samochody eletryczne nie maja u nas racji bytu. Jeżeli chcesz być "modny" i "ratować" środowisko kup sobie oszczędnego diesla np. francuskiego ;) P.S. Uważam że człowiek ma znikomy wpływ na zmianę klimatu :]


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.