"A niby jaki interes mieliby naukowcy zeby klamac?
Praw przyrody nie zafałszują."
Już tym tekstem borgis uświadamia nas, że w ogóle nie zna się na temacie i pisze by trollować, gdybyś chociaż trochę się znał to byś wiedział, że naukowcy dostają niezłe dofinansowania na badania itp, co przekłada się na ich zarobki, więc muszą sobie pomagać ściemą, bo gdyby powiedzieli, że tak źle nie jest to by ani grosza nie dostali.

Szkoda że nie mówią o tym, że wulkan irlandzki z długą nazwą który wybuch jakoś w kwietniu i sparaliżował ruch lotniczy w europie, w ciągu miesiąca swojej działalności wydał więcej CO2 niż wszystkie samochody w ciągu ostatnich 70 lat.
Dziękuje nie mam więcej pytań.
Szkoda, że człowiek oddychając wchłania O2, a wydziela CO2. Powinni wprowadzić podatek od oddychania.
Szanowni przeddyskutanci! Od czasu kiedy wymyślono "gienialny" sposób finansowania Nauki przez tzw. granty (trzeba napisać plan badań, przewidzieć wydatki (roboczogodziny, zużytą aparaturę, i inne środki np. odczynniki chemiczne) i na koniec rozliczyć wydane środki sprawozdaniem w którym MUSZĄ BYĆ wyniki (najlepiej opublikowane w periodykach cytowanych w SCI, co jest możliwe jeżeli jest się redaktorem takowego lub ma się "mocne wejścia"), wnioski i możliwe zastosowania w praktyce, jeżeli myśli się o kontynuowaniu finansowania dalszych badań) to niestety NIE MOŻNA (ba NIE WOLNO!!!) BEZGRANICZNIE wierzyć w wyniki badań "naukawych" nawet tych z różnych ośrodków (ale np. współpracujących i/lub współfinansowanych przez to samo źródło, lub będących członkami tych samych stowarzyszeń) ale trzeba trochę poczekać na weryfikację przez "życie" i "czas". Niestety nawet fakt otrzymania przez danego naukowca, czy zespół jakiejś prestiżowej, międzynarodowej nagrody nie stanowi dzisiaj wykładnika jakości badań czy odkryć.
A z drugiej strony: fakt powoływania się na wyniki jakichś badań naukowych przez polityków, działaczy gospodarczych lub społecznych i przez samych naukowców w końcu, opartych na jakichś wynikach, uzyskanych przez kogoś tam, gdzieś tam i opublikowanych tu i tu, bez przedstawienia dowodów na rzetelną ich weryfikację i nie pokazywanie wyników badań nie potwierdzających (niekiedy wręcz "udawanie", że takich nie ma) w innych niezależnych ośrodkach, jest Z GÓRY PODEJRZANE (!!!) i może świadczyć o manipulacji.
Np. badania o wpływie człowieka na tzw. "efekt cieplarniany" są NA PEWNO finansowane przez firmy "pseudoekologiczne" (oczywiście nie bezpośrednio, bo to byłoby "zbyt grubymi nićmi szyte" tylko przez finansowanie odpowiednich stowarzyszeń i fundacji) takie jak energetyka jądrowa, producenci "ekologicznych" farm wiatrowych itp. itd.
A Tobie 100 zł za kwartał za oddychanie - póki co oddychanie nie zatruwa środowisko jak twoje czterokołowe jeździdło wiec pudło.
Nie mówiąc już o kradzieżach, smrodzie na dworcach i źle wydawanych biletach - smrodu na pewno nie ma wiekszego niz od samochodziarzy. A przeliczajac ilosc zanieczyszczeń na 1 pasażera, w starciu z pasażerem transportu publicznego jesteś trucicielem i powinieneś płacić solidny podatek za wieksze ilościowo trucie wspólnego dobra jakim jest powietrze.
Jadą 60min do miejsca, gdzie można samochodem w 15-20min dojechać, bo jadą na około - bo wiekszosc pędzicie jak pacany jedne. Pojedz na cywilizowany zachod to zobaczysz jaka jest tam kultura jazdy, wam to słoma z butów wystaje, jedzie pudełkiem i mysli ze panisko wielkie. Jakby wszyscy mysleli tak jak ty to sterczałbyś godzine w korku osle na dojeździe do pracy.
System grantowy obowiązuje od dziesięcioleci we wszystkich dziedzinach nauki, od medycyny poprzez astronomię po fizykę cząstek elementarnych.
Wszyscy wypowiadający się tutaj tropiciele spisków i oszustw chcieliby zapewne odrzucenia całej współczesnej nauki tylko dlatego, że "ktoś bierze kasę"...

Ktoś, kto nie rozumie relacji człowiek - środowisko i czym tak naprawdę jest efekt cieplarniany da sobie wmówić wszystko. Cykl oziębiania i ochładzania klimatu trwa od tysięcy lat i jest związany z ruchem Ziemi wokół Słońca, nachylenia jej osi oraz cyklami aktywności słońca. To, że finlandzki wulkan "wystrzelił sobie", będzie odczuwane jeszcze przez kilka lat w światowej pogodzie. W epoce przemysłowej proces ocieplania znacząco przyspieszył. Wiadomo, że anomalie się zdarzają i takie zimy stulecia czy lata stulecia są normą. Nie zmienia to jednak faktu, że z roku na rok zimy są łagodniejsze, a lata w naszych szerokościach przypominają te śródziemnomorskie z racji przesuwania stref klimatycznych. Niedługo obecne kraje śródziemnomorskie będą w strefie zwrotnikowej. W Polsce efektem zmian są choćby coraz powszechniejsze anomalie typu trąby powietrzne. Na swój sposób także powodzie (tu dodatkowo rolę odegrała regulacja rzek).
Właśnie o tym pisałem! Dlatego od kilkudziesięciu lat należy bardzo ostrożnie podchodzić do wyników badań naukowych i nie uważać ich za wyrocznię.
A w sprawie ocieplania klimatu, "efektu cieplarnianego" i wpływu na to działalności człowieka jest mnóstwo różnych prac (np. są uczeni, którzy dowodzą, że faktycznie ten wpływ jest, ale znacznie bardziej znaczący poprzez "przemysłowe" hodowle bydła i trzody chlewnej i wydzielanie przez nie metanu niż spalanie ropy, gazu ziemnego, węgla i pochodnych i emisje CO2, która to jest i może być skutecznie neutralizowana przez roślinność i/lub nowoczesne technologie) za i przeciw. A wybiórcze cytowanie i powoływanie się TYLKO na takie, które popierają jakąś tezę to zwykła manipulacja, żeby nie powiedzieć OSZUSTWO!
"Właśnie o tym pisałem! Dlatego od kilkudziesięciu lat należy bardzo ostrożnie podchodzić do wyników badań naukowych i nie uważać ich za wyrocznię."
Piszesz straszne bzdury. Od kilkudziesięciu lat nauka jest be, a wcześniej, w wieku XIX, do wyników badań naukowych nie należało podchodzić "bardzo ostrożnie" i można było im wierzyć "bezgranicznie"?
"A w sprawie ocieplania klimatu, "efektu cieplarnianego" i wpływu na to działalności człowieka jest mnóstwo różnych prac (np. są uczeni, którzy dowodzą, że faktycznie ten wpływ jest, ale znacznie bardziej znaczący poprzez "przemysłowe" hodowle bydła i trzody chlewnej i wydzielanie przez nie metanu niż spalanie ropy, gazu ziemnego, węgla i pochodnych i emisje CO2, która to jest i może być skutecznie neutralizowana przez roślinność i/lub nowoczesne technologie) za i przeciw."
Możesz przybliżyć, którzy to uczeni dowodzą, że emisje metanu są bardziej istotne niż emisje CO2?
"A wybiórcze cytowanie i powoływanie się TYLKO na takie, które popierają jakąś tezę to zwykła manipulacja, żeby nie powiedzieć OSZUSTWO!"
Czyli kiedy ewolucjoniści nie powołują się na kreacjonistów, to też pewnie jest oszustwo ;)
Ramanathan and Coakley, Rev. Geophys and Space Phys., 16 465 (1978) i Lindzen R.S., 1991. Quart. J. Roy. Met. Soc., 117, pp. 651-652, dowodzą, że CO2 ma ok. 25 % wpływ na "efekt cieplarniany", inni uważają, że jeszcze mniejszy (a np. H2O co najmniej 36%). Na /www.publikacje.hdwao.pl/efekt_cieplarniany.php i /fakty.interia.pl/nauka/news/krowy-a-ocieplenie-klimatu,846448,14 można sobie poczytać o wpływie metanu (w tym z hodowli) na "efekt cieplarniany". Trzeba też wziąć pod uwagę, że tzw. antropogeniczna emisja metanu jest znacznie większa niż CO2, który to jest podejrzewany o większy wpływ na efekt cieplarniany niż metan oraz to, że metan jest ok. 30x "efektywniejszy" niż CO2 w tej dziedzinie (chociaż oba gazy "nie umywają się" do H2O).
Nie napisałem, że współczesna nauka jest be, tylko, że sposób finansowania i różne badania "zamawiane" przez odpowiednie środowiska, mocno nadwyrężyły jej wiarygodność. XIX-wieczny w do połowy-XX-wieczny naukowiec jak jak gdzieś się "zagalopował" (co się przecież też zdarzało, nigdzie nie twierdzę, że nie) to musiał się liczyć z krytyką a nawet z ostracyzmem środowiskowym, dziś "koledzy" go tłumaczą: ..."no cóż może to nie do końca prawda, ale musiał się jakoś rozliczyć ze sponsorem"..., a ..."prawda przecież jakoś wyjdzie na jaw, w końcu"... i o tym też pisałem.
Ostatni akapit zmilczę, może tylko dodam, że materialiści też nie powołują się na idealistów i to tez niczego nie dowodzi.
Kolego, pisałeś przed chwilą o wybiórczym cytowaniu wyników badań i nazywałeś to manipulacją i oszustwem... to jak w takim razie określisz sytuację, gdy ktoś powołuje się na artykuły, których nie czytał, tylko przekleił ich tytuły z artykułu z wikipedii, niezrozumianego w dodatku?
"Ramanathan and Coakley, Rev. Geophys and Space Phys., 16 465 (1978) i Lindzen R.S., 1991. Quart. J. Roy. Met. Soc., 117, pp. 651-652, dowodzą, że CO2 ma ok. 25 % wpływ na "efekt cieplarniany","
Pytałem się o rolę emisji metanu. Recenzja książkowa Lindzena w ogóle o metanie nie mówi, artykuł Ramanathana i Coakleya też się nie zajmuje emisjami, tylko szacuje wrażliwość systemu klimatycznego na pertubacje składu atmosfery, np. podwojenie zawartości CO2 albo podwojenie zawartości CH4. Niespodzianka: to pierwsze powoduje u nich wzrost temperatury o 1.6 stopnia, to drugie zaledwie 0.28 stopnia.
Gdzie więc tutaj większy wpływ metanu?
"inni uważają, że jeszcze mniejszy (a np. H2O co najmniej 36%). "
Jacy inni? Znowu weźmiesz i przekleisz tytuły artykułów których nie czytałeś?
"Na /www.publikacje.hdwao.pl/efekt_cieplarniany.php i /fakty.interia.pl/nauka/news/krowy-a-ocieplenie-klimatu,846448,14 można sobie poczytać o wpływie metanu (w tym z hodowli) na "efekt cieplarniany"."
Można poczytać, ale trzeba jeszcze zrozumieć co tam piszą. A najlepiej, zamiast czerpać swoją wiedzę z interii, sięgnąć po źródłową literaturę naukową.
"Trzeba też wziąć pod uwagę, że tzw. antropogeniczna emisja metanu jest znacznie większa niż CO2"
Bzdura. Antropogeniczna emisja CO2 to 37 miliardów ton. Antropogeniczna emisja CH4 to 330 milionów ton, ponad dziesięć razy mniej.
"który to jest podejrzewany o większy wpływ na efekt cieplarniany niż metan oraz to, że metan jest ok. 30x "efektywniejszy" niż CO2 w tej dziedzinie (chociaż oba gazy "nie umywają się" do H2O)."
Jest efektywniejszy, ale jest go w atmosferze 200 razy mniej niż CO2 i nieprędko to się zmieni.
Następnym razem, zanim zaczniesz pisać o manipulacjach i oszustwach, doucz się trochę, bo tylko się kompromitujesz.
"Nie napisałem, że współczesna nauka jest be, tylko, że sposób finansowania i różne badania "zamawiane" przez odpowiednie środowiska, mocno nadwyrężyły jej wiarygodność."
A masz pojęcie jak finansowana była nauka XIX-wieczna, czy tak sobie piszesz to co ci się wydaje?
"XIX-wieczny w do połowy-XX-wieczny naukowiec jak jak gdzieś się "zagalopował" (co się przecież też zdarzało, nigdzie nie twierdzę, że nie) to musiał się liczyć z krytyką a nawet z ostracyzmem środowiskowym, dziś "koledzy" go tłumaczą: ..."no cóż może to nie do końca prawda, ale musiał się jakoś rozliczyć ze sponsorem"..., a ..."prawda przecież jakoś wyjdzie na jaw, w końcu"... i o tym też pisałem."
Chrzanisz jak potłuczony. Czy ktoś tłumaczył Ninova, po tym jak okazało się że fabrykował dane doświadczalne? Albo Schoena? Woo-suka? Instytucje przyznające granty naukowe nie są zachwycone, gdy okazuje się że płacą za fałszerstwa, a ujawnienie nieuczciwości naukowej to w praktyce wilczy bilet dla każdego badacza.
"Ostatni akapit zmilczę, może tylko dodam, że materialiści też nie powołują się na idealistów i to tez niczego nie dowodzi."
No ale przecież twierdzisz, że czegoś dowodzi: oszustw i manipulacji.
No toś się rozjuszył! Ale z tymi "potłuczonymi" to bym się wstrzymał, szczególnie jak uważnie przeanalizujesz własne posty pod względem merytorycznym.
Rzucając kontrargumenty, zapominasz, że zawsze można znaleźć coś na przeciw. Np. autorowi jednego z największych "humbuków" końca XXw Martinowi Fleischmannowi (zimna fuzja), żadna większa krzywda się nie stała, ba nawet po przejściu na emeryturę dostawał intratne propozycje pracy, a na autora innego z przełomu XIX i XXw, Charlesa Dawsona (człowiek z Piltdown) od początku spadał grad krytyki i pomimo, że udało mu się zyskać pewne uznanie nie został członkiem Royal Academy ani nawet nie dostał tytułu szlacheckiego, co za takie "odkrycie" się należało bez łaski. Ale najbardziej symptomatyczne dla tego co się dzieje "na rynku nauki" jest historia tzw. "Sokal hoax" (radzę przeanalizować np. przez wpisanie do Wikipedii, która mimo wszystko jest dobrym źródłem informacji, chociaż też należy do niej podchodzić ostrożnie. Ale założenia ma równie szlachetne i słuszne co ISI, a czas pokaże, że takie inicjatywy wyprą w końcu inne źródła informacji.).
Na popularnym forum, nie ma co się "wygłupiać" z cytowaniem literatury, ale np. jak się autorytatywnie podaje jakieś dane, to chyba warto. Np. ja dotarłem do danych, że antropogeniczna emisja CO2 to ok. 28 mld. ton (z czego klika mld. ton jest absorbowanych przez środowisko i np. wycinane lasów jest też ważną przyczyną wzrostu CO2 w atmosferze), a emisja metanu (z wybranych źródeł) to 600 mln. ton (www.fdpa.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=74&Itemid=81&lang=pl;
cordis.europa.eu/fetch?CALLER=PL_NEWS&ACTION=D&DOC=4&CAT=NEWS&QUERY=0129a66e1917:47a8:6c59173d&RCN=32266;www.atmosphere.mpg.de/enid/2__Promieniowanie_i_gazy_cieplarniane/-_CO2__CH4_3px.html) (przeliczyłem jednostki, bo z liczeniem jak widzę są problemy ;-) ) i jeżeli się uwzględni, że spora część CO2 (i N2O, wraz z uwzględnieniem współczynników GPW) pochodzi z działalności rolniczej (w tym hodowli) to może być uzasadniona teza, że to ta gałąź gospodarki jest najbardziej "cieplarniano-produktywna". Jeżeli w ogóle taki wpływ człowieka jest znaczący, co też nie jest przecież udowodnione.
W sprawie czytania ze zrozumieniem: jak uważnie przeanalizujesz pierwszy mój post, to zrozumiesz, że nie chodziło mi o "oszustwa i manipulacje" w nauce jako takiej, tylko o to, że podpieranie się wybiórczo wybranymi wynikami naukowymi, jest nadużywane w polityce i służy partykularnym interesom określonym "lobbystom", którzy na dodatek często te badania zamówili i sfinansowali. A te wyniki są jakie są, ale trzeba je poddać weryfikacji, bo mamy czasy, że wartość tego co mówią naukowcy się BARDZO ZDEZAWUOWAŁA!
PS. Zacytowałem Interię, bo oni się powołują na 400 stronicowy raport, którego faktycznie nie chce mi się czytać, ale wierzę, że jest ona prawdziwa :-)
"No toś się rozjuszył!"
Napisała osoba, która wyżej rzucała na prawo i lewo oskarżenia o oszustwa naukowe.
"Ale z tymi "potłuczonymi" to bym się wstrzymał, szczególnie jak uważnie przeanalizujesz własne posty pod względem merytorycznym."
A swoje już przeanalizowałeś? Powiedz, dlaczego na poparcie swoich tez cytujesz publikacje, których nie czytałeś, albo których nie rozumiesz? Uważasz, że to uczciwe?
"Rzucając kontrargumenty, zapominasz, że zawsze można znaleźć coś na przeciw."
No tak, bo przecież zawsze prawda jest pośrodku.
"Np. autorowi jednego z największych "humbuków" końca XXw Martinowi Fleischmannowi (zimna fuzja), żadna większa krzywda się nie stała, ba nawet po przejściu na emeryturę dostawał intratne propozycje pracy"
Homeopaci, radiesteci i bioenergoterapeuci też dostają intratne propozycje pracy, co nie oznacza ich obecności w świecie nauki. Fleischmanna spotkało dokładnie to, co rzekomo jest nieobecne we współczesnej nauce: grad krytyki i ostracyzm środowiskowy.
"a na autora innego z przełomu XIX i XXw, Charlesa Dawsona (człowiek z Piltdown) od początku spadał grad krytyki i pomimo, że udało mu się zyskać pewne uznanie nie został członkiem Royal Academy ani nawet nie dostał tytułu szlacheckiego, co za takie "odkrycie" się należało bez łaski."
Dawson zmarł na długo przed tym, jak udowodniono że Piltdown to oszustwo. Dziwny sobie wybrałeś przykład na wysokie standardy naukowe przełomu XIX i XX wieku.
"Ale najbardziej symptomatyczne dla tego co się dzieje "na rynku nauki" jest historia tzw. "Sokal hoax""
Symptomatyczne dla czego? Literaturoznawstwa? Co to ma wspólnego z naukami ścisłymi i przyrodniczymi?
"Na popularnym forum, nie ma co się "wygłupiać" z cytowaniem literatury, ale np. jak się autorytatywnie podaje jakieś dane, to chyba warto."
Jak dotąd jesteś jedyną osobą, która się wygłupiła.
"Np. ja dotarłem do danych, że antropogeniczna emisja CO2 to ok. 28 mld. ton (z czego klika mld. ton jest absorbowanych przez środowisko i np. wycinane lasów jest też ważną przyczyną wzrostu CO2 w atmosferze), a emisja metanu (z wybranych źródeł) to 600 mln. ton (www.fdpa.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=74&Itemid=81〈=pl;
cordis.europa.eu/fetch?CALLER=PL_NEWS&ACTION=D&DOC=4&CAT=NEWS&QUERY=0129a66e1917:47a8:6c59173d&RCN=32266;www.atmosphere.mpg.de/enid/2__Promieniowanie_i_gazy_cieplarniane/-_CO2__CH4_3px.html) (przeliczyłem jednostki, bo z liczeniem jak widzę są problemy ;-) )"
Jeśli 600 milionów to "znacznie więcej" niż 28 miliardów, to może zrób sobie powtórkę z liczebników, zanim zabierzesz się za bardziej skomplikowane działania.
Poza tym, cytowane przez ciebie emisje CO2 to dane na "lata 90te", a ja podawałem wartość na rok 2008; a cytowane emisje metanu to suma emisji naturalnych (w tym największe ich źródło - bagna) i antropogenicznych, a nie same antropogeniczne.
"i jeżeli się uwzględni, że spora część CO2 (i N2O, wraz z uwzględnieniem współczynników GPW) pochodzi z działalności rolniczej (w tym hodowli) to może być uzasadniona teza, że to ta gałąź gospodarki jest najbardziej "cieplarniano-produktywna"."
Ale przecież twoja teza była zupełnie inna: że "faktycznie ten wpływ jest, ale znacznie bardziej znaczący poprzez "przemysłowe" hodowle bydła i trzody chlewnej i wydzielanie przez nie metanu niż spalanie ropy, gazu ziemnego, węgla i pochodnych i emisje CO2", oraz że "antropogeniczna emisja metanu jest znacznie większa niż CO2".
Napisałeś głupoty, tak strasznie trudno jest ci się przyznać do błędu? I jeszcze uważasz, że masz prawo zarzucać innym manipulacje i oszustwa?
"W sprawie czytania ze zrozumieniem: jak uważnie przeanalizujesz pierwszy mój post, to zrozumiesz, że nie chodziło mi o "oszustwa i manipulacje" w nauce jako takiej, tylko o to, że podpieranie się wybiórczo wybranymi wynikami naukowymi, jest nadużywane w polityce i służy partykularnym interesom określonym "lobbystom", którzy na dodatek często te badania zamówili i sfinansowali."
I pisze to człowiek, który podpiera się wybiórczo wybranymi wynikami naukowymi, tylko że mu to tak dobrze nie wychodzi...
"A te wyniki są jakie są, ale trzeba je poddać weryfikacji, bo mamy czasy, że wartość tego co mówią naukowcy się BARDZO ZDEZAWUOWAŁA!"
Bo kiedyś, w XIX wieku, na pewno było lepiej.
"PS. Zacytowałem Interię, bo oni się powołują na 400 stronicowy raport, którego faktycznie nie chce mi się czytać, ale wierzę, że jest ona prawdziwa :-)"
Widać, że nie chce ci się czytać.
No to podyskutujmy twoją metodą (ale od razu mówię, ze w nią nie wierzę, bo do niczego nie prowadzi, ale widać inaczej nie zrozumiesz):
"Fleischmanna spotkało dokładnie to, co rzekomo jest nieobecne we współczesnej nauce: grad krytyki i ostracyzm środowiskowy." Ciekawe ilu bioenergoterapeutów i homeopatów zatrudniają w laboratorium IMRA, laboratoria INFN i ENEA, laboratoria naukowe US Navy w których pracował (lub współpracował) Fleischmann po swoich sławnych odkryciach. Ciekawe czy zatrudnili by tam zaciekłych obrońców grantów (nawet tych dla badań podstawowych?) i bezdyskusyjnej rzetelności naukowców.
"Dawson zmarł na długo przed tym, jak udowodniono że Piltdown to oszustwo." Dawson zmarł w 1916 roku, swoje największe odkrycie ogłosił w 1912 roku i niemal natychmiast uczeni z Royal College of Surgeons twierdzili, że to są fragmenty czaszki człowieka współczesnego a Marcellin Boule twierdził, że szczęka pochodzi od małpy. Ci którzy mimo to wierzyli Dawsonowi okazali się głupcami, a w 1953 r. tylko potwierdzono szczegółowymi badaniami (nawiasem mówiąc na wydobytej gdzieś z głębin magazynu British Museum czaszce) wcześniejsze dowody i ostatecznie zamknięto dyskusje na ten temat.
"Symptomatyczne dla czego? Literaturoznawstwa? Co to ma wspólnego z naukami ścisłymi i przyrodniczymi?" Jeżeli praca fizyka o kwantowej grawitacji nie ma nic wspólnego z naukami przyrodniczymi to ciekawe co ma? A że była to kpina z bezrozumnego przyjmowania tez stawianych przez "uznane autorytety", głównie przez niektórych przedstawicieli nauk społecznych to już inna sprawa.
"Bzdura. Antropogeniczna emisja CO2 to 37 miliardów ton. Antropogeniczna emisja CH4 to 330 milionów ton, ponad dziesięć razy mniej." Jeżeli się komuś zarzuca braki w liczeniu, to samemu powinno się być bez skazy i nie mylić się w obliczeniach o rząd (100x jest 10x większe niż 10x).
"Poza tym, cytowane przez ciebie emisje CO2 to dane na "lata 90te", a ja podawałem wartość na rok 2008; a cytowane emisje metanu to suma emisji naturalnych (w tym największe ich źródło - bagna) i antropogenicznych, a nie same antropogeniczne." Pod koniec lat 90 XXw. antopogeniczna emisja CO2 była mniejsza niż 20 mln. ton. Proszę ZE ZROZUMIENIEM przeanalizować wykresy w raportach np. IPCC ... (WG III) Militgtion of Climate Change 2007. Pisząc o "wybranych źródłach" pisałem TYLKO o źródłach antropogenicznych (..."A swoje już przeanalizowałeś? Powiedz, dlaczego na poparcie swoich tez cytujesz publikacje, których nie czytałeś, albo których nie rozumiesz? Uważasz, że to uczciwe?"...)
"Ale przecież twoja teza była zupełnie inna: że "faktycznie ten wpływ jest, ale znacznie bardziej znaczący poprzez "przemysłowe" hodowle bydła i trzody chlewnej i wydzielanie przez nie metanu niż spalanie ropy, gazu ziemnego, węgla i pochodnych i emisje CO2", oraz że "antropogeniczna emisja metanu jest znacznie większa niż CO2". Jeżeli się komuś coś zarzuca to należy chociaż rozumieć co ten ktoś pisze. Odnośny cytat jest taki: "A w sprawie ocieplania klimatu, "efektu cieplarnianego" i wpływu na to działalności człowieka jest mnóstwo różnych prac (np. są uczeni, którzy dowodzą, że faktycznie ten wpływ jest, ale znacznie bardziej znaczący poprzez "przemysłowe" hodowle bydła i trzody chlewnej i wydzielanie przez nie metanu niż spalanie ropy, gazu ziemnego, węgla i pochodnych i emisje CO2, która to jest i może być skutecznie neutralizowana przez roślinność i/lub nowoczesne technologie) za i przeciw." Nie ma tu KATEGORYCZNEJ TEZY tylko przytoczone opinie (np. te z "inkryminowanej Interii") do tego przytoczonej w nawiasie jako dodatkowy komentarz do podstawowej tezy "A w sprawie ocieplania klimatu, "efektu cieplarnianego" i wpływu na to działalności człowieka jest mnóstwo różnych prac (...) za i przeciw.". Niestety ci co narzekają na POWAŻNE BRAKI w czytaniu ze zrozumieniem w naszym społeczeństwie mają rację!
"Napisała osoba, która wyżej rzucała na prawo i lewo oskarżenia o oszustwa naukowe." Gdzie to napisałem? Dla przypomnienia: "A wybiórcze cytowanie i powoływanie się TYLKO na takie, które popierają jakąś tezę to zwykła manipulacja, żeby nie powiedzieć OSZUSTWO!" i "...to niestety NIE MOŻNA (ba NIE WOLNO!!!) BEZGRANICZNIE wierzyć w wyniki badań "naukawych" nawet tych z różnych ośrodków (ale np. współpracujących i/lub współfinansowanych przez to samo źródło, lub będących członkami tych samych stowarzyszeń) ale trzeba trochę poczekać na weryfikację przez "życie" i "czas".". W którym miejscu twierdzę, że naukowcy to manipulanci i oszuści? Oj to czytanie ze zrozumieniem...
I to by było na tyle, bo muszę iść już spać i faktycznie "jak dotąd jesteś jedyną osobą, która się wygłupiła.".


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.