Znaczy, tym idealnym konsumentem byłaby każda niszczarka. Media zużywa ona jednorazowo, po zużyciu nie da się ich komukolwiek przekazać w formie naruszającej prawa autorskie i do tego jest absolutnie bezrefleksyjna...
Lepszy byłby chyba tylko wybuch jądrowy w głównej fabryce industrianisty. Czego mu, rzecz jasna, nie życzę.
O fak! Ale numer! Ale się nazywa! Nomen omen? Nie wiem czy gość ma słowiańskie (najprędzej polskie) korzenie czy też jego nazwisko jest przypadkowe. Doiciel to zawód którego nazwa pochodzi od czynności dojenia (krów, kóz, kobył) i taka może być geneza tego nazwiska, następnie doszło zniekształcenie pisowni jak to w dawnych urzędach imigracyjnych bywało. A Dick to u Angoli inna wersja imienia Ryszard (nie mam pojęcia gdzie tu logika, ale czasem tak u nich jest), tylko że potocznie i wulgarnie znaczyć może także jedno z określeń fallusa. No cóż, chyba nikt mu tego jeszcze nie powiedział co takie złożenie może znaczyć, inaczej by przynajmniej zmienił imię, bo nie sądzę by chciał się zwać "cocksucker" ani podobnie chyba że jest gejem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.