Hmm.. słabość tkwi nie w samych aplikacjach a polityce bezpieczeństwa. Dlaczego pracownik supportu (bo domniemywam, że nim była osoba prowadząca rozmowę poprzez komunikator) miała dostęp do całego repozytorium?
Tego typu stanowiska powinny być odcięte od ważnych zasobów.
Z tekstu wynika, że po prostu kliknięto w jakiś link. Zastanawiające jest to dlaczego osoba bądź co bądź obeznana z zasadami bezpieczeństwa zdecydowała się na otwarcie linku od nieznajomej osoby. Nie ma tu znaczenia, czy dana osoba miała dostęp do repozytorium bo hakerzy spowodowali otwarcie spreparowanej strony, czym sami dali sobie dostęp do tegoż repozytorium.
@borgis
miłego posiadania konta na ONECIE, prowadzisz pewno sobie emobloga między czasie usuwając spam, nie ma to jak onet umila nam wolny czas
aktualnie alternatyw dla klienta google nie ma, pojemność poczty ogromna, niewielka ilość spamu przechodzi w ciągu roku którą można policzyć na palcach, powiązanie z innymi usługami google.
Własny serwer pocztowy postawiony na linuxie. I śpię spokojnie a spam masz w dev/null. No ale to wymaga odrobinę więcej niż przeciętnego IQ. Uczcie się :D
Mylisz sie i to bardzo. Na wszystko jest alternatywa, ale trzeba ruszyć tym co masz pod czaszką (lub nie) i wychylić wiedze trochę dalej a nie obracać sie tylko w lokalnym pipidówku. Ja widze raczej że dla twojej głupoty nie ma alternatywy.
Cymbale jeden, to że nie potrafisz objąc swoją mózgownica pewnych rzeczy to jusz twój problem. Kolejny POpapraniec?
Wyciek kodu systemu Gaia może Google tylko pomóc. Takie przymusowe przekształcenie go w otwartoźródłowy sprawi, że większa ilość testerów będzie badać ten kod pod kątem istniejących błędów i ewentualnych tylnych wejść. Dzięki temu Google zyska na szczelności systemu, zamiast tracić.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.