Jako byly administrator wiem, ze najwiekszym problemem jest pogodzenie bezpieczenstwa z wymagana wygoda koncowego uzytkownika.
Sprawa pendrive'ow stosunkowo prosta do rozwiazania, jednak pojawia sie wlasnie w/w konflikt - mozna wylaczyc autostart nosnikow, polatac system i wprowadzic restrykcyjne reguly czyniace maszyne konsola do przegladania internetu i pisania dokumentow, jednak uzytkownicy burza sie, ze 'pendrajw sam sie nie uruchamia i nie wiedza gdzie klyknac' ...
To w firmach wszyscy pracują na kontach admina i userzy instalują co chcą? To jak nad czymś takim zapanować. U mnie mnie wszyscy pracują na kontach użytkowników. Żaden robak z pendrive'a się nie zainstaluje, choćby nie wiem co. Czasem coś się przyczepi, ale wtedy to pięć minut roboty.
Znam firmę, w której każdy użytkownik miał swoje hasło, ale informatycy stwierdzili, że tak jest źle bo ich hasła są za krótkie i mają same małe litery, a powinny mieć cyfry i duże, bo wtedy są trudne do złamania. Zgodnie z tą ideologią owi informatycy sami wymyślili hasła z losową kombinacją różnych znaków i wręczyli je użytkownikom. Ponieważ nikt ich nie mógł spamiętać, to teraz są poprzylepiane na karteczkach do monitorów. :D
@impassive - to nie jest takie proste. Nie mozna narzucic ludziom masowo polityki bezpieczenstwa, bo beda sie buntowac i skarzyc zarzadowi. Kazdy, kto pracuje w podobnej firmie wie o tym.
Ci uzytkownicy dodatkowo maja pozwolenie odgorne na instalowanie wlasnego softu, wiec informatyk moze niewiele, procz stworzenia obrazow instalacji na serwerze, automatycznym sporzadzaniu i przywracaniu kopii, zamykaniu luk itd.
Pomijam fakt, ze wiele aplikacji stosowanych w firmie nie wspolpracuje wlasciwie z kontami o ograniczonych uprawnieniach.
U mnie wszystkie współpracują, kwestia konfiguracji.
Nie wyobrażam sobie, żeby user instalował sobie coś, bo coś mu "potrzebne". No i ten "potrzebny" program, to skąd bierze, sam sobie kupuje?
Jak coś mu "potrzebne", to idzie do mnie. Jak ja się stawiam (piratów i freeware'ów z wyłączeniem zastosowań komercyjnych nie instaluję), to idzie do szefów. Jeśli faktycznie coś jest potrzebne, kupujemy program i instalujemy.
~impassive
To o czym piszesz też nie jest takie dobre - szczególnie jeśli polityka jest taka ża nic poza zatwierdzonym katalogiem..
Efekt jest taki, że to co przy pomocy narzędzi GPLowych mógłbym zrobić w 3h robię w 3 dni do tygodnie, bo zamiast stworzyć analizę czy diagram w narzędziu dedykowanym muszę wykorzystywać MsOffice..

Ameryki nie odkryli. Ale to pewnie tak, jak z innymi powszechnie wiadomymi sprawami. Dopiero po "profesjonalnych" badaniach prawda otrzymuje oficjalny certyfikat bycia prawdą i może być za prawdę uznawana.
~sanos
To wszystko dlatego, że są tacy użytkownicy jak Ty (zwykle nazywani superużytkownicy) którzy gdy tylko dać im jak najmniej ograniczeń to robią tyle co 5 innych, oraz jest druga grupa, która przy dostatecznie wysokich uprawnieniach rozwali każdy system na drobne kawałki. Administratorzy nie rozróżniają zwykle tych dwóch grup, wolą nawet nie myśleć co by się stało, gdyby komuś niepotrzebnie dali uprawnienia i za dużo by narozrabiał.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.