
otóż to. egzekwowanie czegoś takiego jest dziś równie realne jak zakazu zbliżania się do komputera.
Ha ha - sami sobie zaprzeczają złodzieje i bandyci: otóż skoro IP nie jest daną osobowoą to jakim cudem ma być wyznacznikiem ściganania KONKRETNEJ osoby, skoro do takiej czynności właśnie konieczne są konkretne dane osobowe?
Poza tym mogą sobie ścigać - tylko naiwnych internautów. Tacy sprytniejsi jak ja np. korzystają z anonimowych proxy albo ściągają różne pliki ostrożnie :-). Jeśli ktoś ma anonimowe proxy to zbyt duże koszty będą poniesione i zbyt długi czas aby znaleźć takiego delikwenta - jego realne IP. Co za stare ćwoki rządzą tymi organizacjami tak zwanego "zarządzania prawami autorskimi"...

Jak rozumiem eircom ma za dużo klientów? Przecież nikt rozsądny nie podpisze umowy dającej dostawcy prawo do odłączenia od internetu i dalszego płacenia rachunku. Czyli zapewne będą zrywać umowy - tracić klientów. Nowych też nie pozyskają. Pozostaną tylko ci uparci, nie mający alternatywy i korzystający z najtańszej opcji (po co im kilka(-naśnie) Mb?).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.